Czego chcą, dokąd zmierzają?

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2004-06-25 00:00

Ugrupowania, które poparły rząd Marka Belki, używały różnej retoryki. Zdaniem opozycji, chodzi jednak tylko o odwleczenie wyborów.

- Polacy chcą pracy, chleba, zdrowia. Myślę, że taką szansę rząd Marka Belki daje — powiedział Krzysztof Janik, szef klubu SLD, podczas sejmowej debaty nad exposé premiera. Lider SLD zwrócił się do „wszystkich sił rozsądku” o zawarcie porozumienia na rzecz rozwiązania podstawowych problemów, przed którymi stoi Polska. Te problemy to — jego zdaniem — m.in. nowy system ochrony zdrowia, ożywienie i wzrost gospodarczy, kontynuacja racjonalizacji finansów publicznych, sposób i harmonogram wyjścia żołnierzy polskich z Iraku oraz polskie członkostwo w UE.

- Będziemy w rządzie i w parlamencie walczyć o zapisy zgodne z programem UP i zasadami sprawiedliwości społecznej, a podczas następnego głosowania nad wotum ocenimy, czy nasze postulaty zostały zrealizowane — powiedział Andrzej Aumiller, szef klubu Unii Pracy, podczas sejmowej debaty. Przypomniał dwa warunki, od których Unia uzależniała poparcie dla rządu: podjęcie działań poprawiających sytuację najuboższych oraz przygotowanie harmonogramu wycofania polskich wojsk z Iraku.

- Panie premierze, otrzymuje pan od SdPl kredyt zaufania do 7 października. Mam nadzieję, że zostanie ten czas dobrze wykorzystany — tak Marek Borowski, szef SdPl, zwrócił się do Marka Belki w sejmowej debacie nad exposé. Wyraził radość, że premier zgodził się na oczekiwania SdPl wobec jego gabinetu, dotyczące budowy uczciwego państwa oraz przyjaznej ludziom polityki.

- Ten parlament, mimo różnych ocen, a także popełnianych błędów stwarza szanse, że wyrośniemy na państwo i naród, który będzie w Unii Europejskiej szanowany — stwierdził Roman Jagieliński, szef Federacyjnego Klubu Parlamentarnego. Wyraził też nadzieję, iż rząd Belki zmieni styl sprawowania władzy.