W co zainwestować 3,5 tys. zł? Można kupić 35 obligacji Skarbu Państwa albo założyć własny biznes
Działa u nas ponad 450 systemów franczyzowych. Większość z nich w branży odzieżowej i gastronomicznej. Ale zdarzają się też nietypowe.
Najtańszy jest Niebieski Słoń. Firma składa i sprzedaje książeczki dla dzieci. Bajki są spersonalizowane, to znaczy, że ich bohaterami są czytelnicy, dzieci wymienione z imienia i z nazwiska. Inwestycja w taki biznes zamyka się w 3,5 tys. zł, razem z materiałami do produkcji. Najdrożej kosztuje stacja paliw. Zależnie od marki, rodzaju i typu stacji inwestycja, wraz z zakupem gruntu, może wynieść nawet kilka milionów euro. Pomiędzy tymi dwoma biegunami znajdują się setki franczyz. I nie są to tylko budki z hamburgerami.
Dla kreatywnych
Franczyzą z górnej półki jest projekt Grupy Muszkieterów — supermarkety spożywcze pod marką Intermarche i sklepy typu "dom i ogród" o nazwie Bricomarche. Po przejściu półrocznego szkolenia franczyzobiorca zostaje właścicielem supermarketu o obrotach liczonych w milionach. Koszt inwestycji wynosi 350 tys. zł — nie jest to opłata za licencję, lecz kapitał zasilający franczyzę. Każdy członek grupy dostaje podwójną rolę — zostaje jednocześnie szefem przedsiębiorstwa, które sam stworzył, oraz członkiem zarządu grupy.
Innym pomysłem na biznes dochodowy, ale wymagający dużego kapitału na starcie, może być franczyza Novarchive, francuskiej firmy, która od 20 lat świadczy usługi ochrony i przechowywania danych. Jej główni klienci to banki, instytucje finansowe i ubezpieczeniowe, firmy z sektora IT i farmaceutyczne, szpitale, organy administracji publicznej. Koszt licencji wynosi około 140 tys. euro.
Dużo tańsza jest Gralnia. To działalność polegająca na tworzeniu małych punktów gier na automatach. Koszt inwestycji wynosi od 30 do 60 tys. zł. Za to franczyzobiorca dostaje wyposażenie, wizualizację wnętrza i zewnętrzną, montaż i uruchomienie automatów oraz obsługę prawną.
Franczyza dotarła nawet do branży usług dla biznesu. Mail Boxes organizują dla firm wysyłki kurierskie i transport, profesjonalne pakowanie, usługi poligraficzne, dostęp do sieci internetowej, zaopatrzenie w artykuły biurowe. Jednak firma pozwala na dodanie innych usług, ograniczonych tylko wyobraźnią i możliwościami agenta. Katarzyna Nowak, franczyzobiorca w sieci Mail Boxes, w swoim warszawskim punkcie rozszerzyła ofertę obejmującą grafikę i poligrafię o nowe usługi. A to dlatego, że w jej okolicy powstały nowe osiedla, a ich właściciele potrzebowali materiałów dekoracyjnych i wykończeniowych.
— Wykorzystałam moment. Zatrudniłam grafików, którzy projektują rysunki na ścianę, okleiny na meble, plakaty i tapety. Kupiłam maszyny wykonujące druki artystyczne na płótnie malarskim, na papierze fotograficznym i foliach. Wystarczyło zmodyfikować standardową usługę, by wejść w całkiem nowy segment rynku — mówi Katarzyna Nowak.
Koszt inwestycji w Mail Boxes wynosi około 200 tys. zł.
Dla łasuchów
Na polskim rynku działa ponad 450 systemów franczyzowych, większość z nich w branży odzieżowej i gastronomicznej. Ale także tu zdarzają się franczyzy nietypowe, np. sieć minipierkarni z ciasteczkami Fornetti.
— Biznes gastronomiczny uchodzi za trudny i kapitałochłonny, a w Fornetti na początek wystarczy 25-35 tys. zł. To najmniej na rynku franczyzowych systemów gastronomicznych. W przypadku lokalu już przystosowanego do działalności gastronomicznej można otworzyć franczyzę za kilkanaście tysięcy złotych. Są to placówki typu "kup i jedź", w których kupuje się przez okienko, a i lokalizacja jest oryginalna, bo wykorzystujemy niedoceniane w handlu wiatrołapy. Ustawiamy je w centrach handlowych i w supermarketach. Klienci sklepu nie mogą nie poczuć zapachu świeżo pieczonych ciasteczek — zdradza sekret sukcesu Kinga Wojciechowska z Fornetti Polska.
Fundusz w to wchodzi
Jak na branżę gastronomiczną Fornetti ma prawie zerowe wymagania odnośnie miejsca. Wystarczy bieżąca woda, prąd i około 8 metrów kwadratowych. W ramach opłaty za franczyzę agent dostaje projekt wykonawczy, wizualizację marketingową, uzgodnienia techniczne i sanitarne, montaż stoiska, stroje firmowe, materiały promocyjne i kilkudniowe szkolenie dla pracowników. Aby dodatkowo obniżyć koszty, firma proponuje kontrahentom dzierżawę sprzętu do pieczenia (zamiast zakupu) i zwalnia ich z opłat licencyjnych.
— Chcemy zachęcić partnerów do współpracy, dlatego zrezygnowaliśmy z opłat licencyjnych. Franczyzobiorcy dokładają się jedynie do kosztów promocji marki i do nowych produktów przez pięcioprocentową opłatę marketingową, liczoną od zakupu, a nie sprzedaży towarów. Stawiamy na korzystne warunki dla partnerów, bo w najbliższego roku chcemy otworzyć nowe zyskowne placówki — mówi Kinga Wojciechowska.
Na razie Fornetti ma prawie 300 placówek, z czego ponad 240 to punkty partnerskie. A ma być ich więcej. Do końca 2009 r. powstanie 400 nowych punktów sprzedaży we współpracy z dotychczasowymi i nowymi partnerami franczyzowymi. Wierzą w to nie tylko przedstawiciele firmy, ale także fundusz inwestycyjny Société Générale, który w grudniu 2007 r. kupił 80 proc. jej udziałów za ponad 10 mln euro. Nowy właściciel, oprócz rozbudowy sieci, chce wzmocnić markę i poszerzyć asortyment, a po co najmniej pięciu latach wyjść z inwestycji. Szczegółów i daty przyszłej transakcji nie podaje.
Martyna Mroczek