TOMASZ PLEBANIAK
prezes spółki Dominium
Rynek gastronomiczny jest bardzo wrażliwy na wahania koniunktury. W okresie dynamicznego wzrostu branża miała wiele powodów do zadowolenia. Zmieniały się przyzwyczajenia konsumenckie oraz sposób spędzania wolnego czasu, w efekcie Polacy częściej jadali poza domem. Obiad w restauracji przestawał być postrzegany jako luksus. Niestety, imponujący rozwój został powstrzymany przez rozlewający się globalny kryzys.
Z danych GUS wynika, że najlepszy okazał się rok 2008, a później gastronomia zanotowała spowolnienie. Lata 2008-10 były czasem reorganizacji największych firm, a także inwestycji, ponieważ dekoniunktura zracjonalizowała ceny nieruchomości. Dzięki temu najwięksi gracze wyszli z kryzysu wzmocnieni. W tym roku można już dostrzec znaczące ożywienie, a eksperci spodziewają się, że będzie to stały trend, podsycony dzięki EURO 2012. Jeśli prognozy się potwierdzą, a kolejna fala kryzysu nie uderzy, można się spodziewać zaostrzenia gastronomicznej konkurencji.