Czekając na Godota, znaczy ratyfikację

opublikowano: 13-04-2021, 20:00

W kultowym utworze Samuela Becketta, klasyka teatru absurdu, włóczędzy czekają na tytułowego bohatera daremnie. Nasz mistrz purnonsensu Sławomir Mrożek do powieści o czasach PRL wplótł natomiast wątek, że mityczny Godot… przyjechał.

Nie bardzo wiem, której wersji się trzymać, oczekując na przyjęcie wreszcie przez Radę Ministrów projektu jednozdaniowej ustawy: „Wyraża się zgodę na dokonanie przez Prezydenta RP ratyfikacji decyzji Rady UE nr 2020/2053 z 14 grudnia 2020 r. w sprawie systemu zasobów własnych Unii Europejskiej…”. Od 16 lutego 2021 r. przechowuję w skrzynce oficjalną informację rządu, że projekt został wtedy przyjęty, oraz rozesłane po 24 minutach pod hasłem „aktualizacja” przyznanie się, iż był to… fejk, albowiem odbyła się tylko dyskusja. Po dwóch miesiącach pata zapowiedź, że 13 kwietnia rząd ponownie podejdzie do bardzo już spóźnionego tematu, przyjąłem z nadzieją, ale i czujnością, która okazała się zasadna – drażliwy projekt we wtorek nagle spadł z porządku obrad.

Ratyfikacja jest konieczna nie tylko dla sfinansowania Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności. Nadzwyczajny strumień pieniędzy z UE do Polski szacowany jest na 58,1 mld EUR, w tym 23,9 mld EUR stanowiłyby granty, zaś 34,2 mld EUR pożyczki zaciągnięte przez państwo. System unijnych zasobów własnych splata jednak jednorazowy instrument odbudowy z wieloletnimi ramami finansowymi (WRF) 2021-27, zatem ratyfikacja obejmuje całość. Notabene procedura uczestnictwa Polski w budżetach UE była już ćwiczona na początku każdej z poprzednich siedmiolatek. Wyniki głosowań nad ustawami ratyfikacyjnymi odzwierciedlały niezwykłą jednomyślność klasy politycznej:

►WRF 2007-13: w Sejmie 415 do 0, przy 0 wstrzymujących się i 45 nieobecnych, zaś w Senacie 73 do 0, przy 0 wstrzymujących się i 27 nieobecnych.

►WRF 2014-20: w Sejmie 433 do 0, przy 5 wstrzymujących się i 22 nieobecnych, zaś w Senacie 90 do 0, przy 1 wstrzymującym się i 9 nieobecnych.

W normalnym państwie identyczne byłyby wyniki ratyfikacji WRF 2021-27 oraz instrumentu odbudowy. Obóz władców znajduje się jednak w rozsypce, minister Zbigniew Ziobro (do składu rządu przeforsował także swojego zausznika Michała Wójcika, który nie ma resortu) już głośno wypowiada posłuszeństwo premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Spełnił kryteria kwalifikujące go do dyscyplinarki, ale jego Solidarna Polska ma aż 19 sejmowych szabel i zależy od niej los rządu. Paradoks polega na tym, że w samej Radzie Ministrów nie obowiązuje jednomyślność. Rozstrzygnięcia zapadają w trybie uzgodnień, a jeśli się nie daje – decyduje zwyczajna większość głosów, zaś każdy minister może zgłosić do protokołu stanowisko odrębne. Jeśli najwyższy szef Jarosław Kaczyński wreszcie wyda rozkaz do przyjęcia projektu ustawy ratyfikacyjnej, to Ziobro z Wójcikiem po prostu potwierdzą pisemnie niezgodę. 13 kwietnia ta nieuchronna procedura została jednak anulowana i odwleczona na później. Prezes PiS przestraszył się całkiem realnego odwetu przystawki Zbigniewa Ziobry już na rozpoczynającym się posiedzeniu Sejmu. PiS chce za wszelką cenę przeforsować posła Bartłomieja Wróblewskiego na stanowisko rzecznika praw obywatelskich. Ten silnie zideologizowany kandydat i tak nie ma później szans w Senacie, ale jego ewentualna porażka od razu na etapie Sejmu byłaby straszną klęską wizerunkową PiS. Odwleczenie konfliktu o ustawę ratyfikacyjną daje nadzieję, że przynajmniej głosowanie ws. rzecznika obóz tzw. dobrej zmiany jeszcze przetrwa.

Zbigniew Ziobro nie potrzebuje – jak dwóch Jarosławów, Kaczyński i Gowin – stanowiska wicepremiera, jego tajnym planem jest zostanie w 2025 r. prezydentem RP.
Mateusz Wlodarczyk / Forum
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane