Czekamy na ciąg dalszy hossy w Warszawie

Marek Knitter
opublikowano: 2004-02-16 00:00

W ubiegłym tygodniu zagraniczne giełdy stabilizowały się przy szczytach notowań. W trakcie najbliższych sesji nie powinno dojść do wyprzedaży. Jest jeszcze miejsce na wzrost indeksów. W Polsce WIG20 przebił poziom 1700 pkt, a WIG i MIDWIG ustanowiły historyczne szczyty.

— Hossa zadomowiła się w Warszawie dzięki średnim spółkom, szczególnie tym w dobrej kondycji finansowej. Wzrostom nie przeszkodziły ani zawirowania na rynku walutowym, ani niepewność wokół planu Jerzego Hausnera. Świadczy to o dużej sile rynku — uważa Mirosław Saj, makler BM BISE.

Jego zdaniem, duzi instytucjonalni gracze (OFE i fundusze inwestycyjne) od kilku miesięcy kupowali akcje od bardziej nerwowych inwestorów. Doszło w końcu do tego, że złe informacje okołorynkowe nie wywoływały przeceny akcji, bo tych nie miał kto sprzedawać.

— Ciągły napływ pieniędzy do funduszy inwestycyjnych powinien gwarantować dalszy wykup akcji na giełdzie. Liderami wzrostów nadal powinny być spółki średniej wielkości o dobrych fundamentach, które mają pełne portfele zamówień i szansę na podpisanie nowych intratnych kontraktów — prognozuje makler BM BISE.

W jego ocenie dalszej hossie w Polsce mogą zagrażać jedynie zawirowania polityczne. Mniejsze znaczenie będzie miało to, co dzieje się na zagranicznych rynkach.

— Rynek nie wierzy w możliwość przeprowadzenia wcześniejszych wyborów. Gdyby jednak miało do nich dojść, należy liczyć się z bardzo poważną korektą — dodaje.

Do spółek godnych uwagi makler BM BISE zaliczył Kopex i Rafako. Podpisują one wielomilionowe kontrakty i mają szansę na kolejne.

— Nie należy jednak zapominać o lokomotywach warszawskiej giełdy. KGHM i PKN ustanowiły już historyczne maksima, ale nie jest to ich ostatnie słowo. W najbliższym czasie gracze powinni unikać mocniejszego zaangażowania w walory Boryszewa. Po ostatnich silnych wzrostach w każdej chwili może dojść do korekty kursu tej spółki — uważa Mirosław Saj.