Wywiad: Tomasz Niciejewski
Estry Metylowe, spółka z Sycewic spod Słupska, już nie może się doczekać ustawy o rynku biopaliw. Jednak opieszałość decydentów blokuje nie tylko uruchomienie produkcji ekokomponetów, ale nawet ich import, choć rynek zbytu jest już zapewniony.
- „Puls Biznesu”: Ile spółka Estry Metylowe zamierza zainwestować w produkcję biopaliw?
Tomasz Niciejewski, prezes Estrów Metylowych: Chcemy zainwestować 50 mln zł, aby produkować 50 tys. ton ekokomponentów rocznie. W tej kwocie zawierają się koszty budowy instalacji produkującej estry, tłoczni i magazynów.
- Kiedy zamierzacie ruszyć z projektem?
— Jak wszyscy producenci, czekamy na wejście w życie ustawy regulującej ten rynek. Co gorsza, nie możemy na razie też importować estrów, gdyż w grudniu 2001 r. zostały obłożone akcyzą. Miała ona ochronić krajowych producentów, których jeszcze nie ma. Efekt jest taki, że nie możemy ani sprowadzać estrów, ani produkować.
- Jakie to ma przełożenie na działalność spółki.
— Mieliśmy już zakontraktowany surowiec, a także zapewnionych odbiorców wśród firm, które zajmowały się obrotem paliwami. Jednak opoźnienie wejścia w życie ustawy spowodowało, że musieliśmy skorygować nasze plany, a zakontraktowany surowiec sprzedać. Tymczasem potencjalnych odbiorców wcale nie jest tak mało. Zamierzamy m.in. eksportować estry do Niemiec, Holandii czy Francji. Mimo że te kraje już je wytwarzają, to jednak w ilościach niewystarczających na pokrycie popytu. Na razie natrafiliśmy na blokadę.
- Ale sama ustawa też budzi wątpliwości. Fachowcy wskazują na to, że bez pomocy państwa rentowność tego typu projektów jest mocno zagrożona...
— Mieliśmy przede wszystkim nadzieję, że produkcja ekokomponentów nie zostanie obłożona akcyzą i projekt o tym mówi. Nigdy nie nastawialiśmy się na duże dopłaty budżetowe, a naszą inwestycję oparliśmy na prostym rachunku ekonomicznym. Jedno trzeba zaznaczyć. Produkcja biopaliw będzie opłacalna pod warunkiem, że będą mieć bardzo wysoką jakość. Dlatego zdecydowaliśmy się wdrożyć w firmie tzw. dinowskie normy jakości, które niebawem będą obowiązywać w całej Europie. Co ciekawe — wybierając instalację zdecydowaliśmy się na polską technologię, opracowaną przez firmę WTT z Opola, która wyszła zwycięsko ze starcia z zachodnimi konkurentami. Słowem — cudze chwalicie, swego nie znacie.