Podwyżka cen, sieci, które odmawiają sprzedaży droższych produktów, i w efekcie obniżka prognozy sprzedaży. To w ostatnim czasie dotknęło Mondelez International, globalny koncern, który w Polsce obecny jest pod szyldem m.in. Milki, Alpen Gold i Prince Polo. Na podwyżki zdecydowali się też inni światowi gracze — Nestle i Mars Chocolate North America — informuje Reuters.

Powód to niski stan zapasów i błyskawiczny wzrost cen kontraktów terminowych na ziarno kakaowe. W środę było to ponad 3209 USD za tonę wobec około 2709 USD na początku roku. Tak drogo było ostatnio trzy lata temu. Co na to polscy gracze? Będzie coraz drożej — zapowiadają.
Sieci zjedzą podwyżkę
— Jesteśmy w trakcie renegocjowania kontraktów z sieciami handlowymi. Zaledwie w ciągu pół roku ziarno kakaowe zdrożało o 15-20 proc. Musieliśmy w końcu zdecydować się na podwyżkę cen o około 5 proc. Kolejna zmiana może nastąpić po kolejnych 6-12 miesiącach, zależnie od tego, co będzie się działo na światowych giełdach — mówi Dariusz Orłowski, prezes Wawelu.
Podkreśla, że dla konsumenta ta podwyżka nie będzie w zasadzie odczuwalna, np. na tabliczce czekolady będzie to 10-20 groszy.
— Nie wiadomo, w jakim stopniu ostatecznie wpłynie ona na ceny produktów, trwa ostra konkurencja cenowa między sieciami handlowymi i w ostatnim okresie obserwowaliśmy raczej spadki cen detalicznych, więc ewentualny wzrost będzie jedynie powrotem do normalności — dodaje Dariusz Orłowski.
Polski oddział Mondelez nie chciał komentować sytuacji na krajowym rynku. Reuters donosił, że europejscy detaliści już zareagowali na nowe ceny koncernu i na chwilę zdjęli drożejące produkty z półek. Na chwilę, bo na podwyżki zdecydowali się już kolejni globalni gracze. Taniejący cukier pozwolił na razie uniknąć podwyżek Grupie Otmuchów.
— U nas zmiany cen ziarna kakaowego i cukru na razie się równoważyły i dopóki tak będzie, nie przeprowadzimy istotnych korekt cenowych — mówi Mariusz Popek, prezes Grupy Otmuchów. Różna reakcja producentów wynika m.in. ze struktury sprzedaży. Jeśli mają w portfelu więcej wyrobów czekoladowych, a mniej np. karmelków (czyli twardych cukierków), to są w większym stopniu uzależnieni od cen ziarna kakaowego niż cukru.
Nie dla wszystkich
Witold Ziobrowski, dyrektor zarządzający Lotte Wedel, zapowiada, że w tym roku jego firma podwyżki nie planuje, ale przyszłość — przynajmniej ta cenowa — jest raczej gorzka dla amatorów słodkości.
— Ziarno kakaowe i produkty kakaowe będą dalej drożeć, a czekolada przestanie być po prostu masowym produktem dostępnym dla wszystkich. Dlatego bardzo ważne jest budowanie marki i zaufania do niej, bo wtedy klient będzie wiedział, że kupuje ziarna kakaowe dobrej jakości i z pewnego źródła, a nie czekoladopodobny substytut, i zechce za to więcej zapłacić — uważa Witold Ziobrowski.
Tłumaczy, że za widoczny wzrost odpowiada rosnący popyt na produkty czekoladowe, nakręcany głównie przez Azję przy równoczesnych problemach z uprawami ziarna kakaowego.
— Sytuacja u plantatorów, czyli Wybrzeża Kości Słoniowej i Ghany, wygląda nieciekawie. Rezygnują z produkcji, która często jest mało efektywna. Dlatego też chapeau bas dla naszej globalnej konkurencji jak Mondelez czy Ferrero, które wspierają finansowo organizacje typu Rainforest i UTZ, a te natomiast uczą lokalnych farmerów,jak uprawiać, nawozić oraz pilnują, żeby otrzymywali godziwą cenę za surowiec — opowiada Witold Ziobrowski. Na niekorzyść producentów wyrobów czekoladowych działa umacniający się funt.
— Jest on walutą rozliczeniową na londyńskiej giełdzie, na której w ziarno kakaowe zaopatruje się większość krajów europejskich — dodaje szef Lotte Wedel.
Do tego dochodzi niski stan zapasów. Wystarczają obecnie na sześć miesięcy, co niepokoi przemysł, który potrzebuje pokrycia siedmio-ośmiomiesięcznego, jak tłumaczy analityk cytowany przez agencję Bloomberg. Większej podaży można spodziewać się dopiero w październiku, gdy rozpoczną się zbiory. Zdaniem informatorów agencji, dwaj najwięksi producenci, czyli Wybrzeże Kości Słoniowej i Ghana, zakontraktowały już 80 proc. przyszłych zbiorów.