Cześć należy się nie tylko krowie

Monika Michalik
03-08-2006, 00:00

W Indiach głównymi rodzajami transportu są drogowy i kolejowy. Sieć kolejowa w Indiach jest drugą, najdłuższą na świecie. Podobnie jak w innych wielkich gospodarkach kontynentalnych (USA, Chiny, Rosja) również i tu kolej powinna pełnić wiodącą rolę w transporcie i logistyce. Tymczasem pełni ją transport drogowy (blisko 70 proc.). Dzieje się tak dlatego, że sektor związany z transportem drogowym znajduje się głównie w rękach prywatnych i to prywatny kapitał inwestuje w jego rozbudowę — zatem rozwój tego sektora postępuje dużo bardziej dynamicznie niż innych rodzajów transportu.

Indie mają jedną z największych sieci drogowych na świecie, ale szacuje się, że stan tylko jej 20 proc. można uznać za dobry. Zaledwie 2 proc. dróg to autostrady stanowe, które równocześnie obsługują 40 proc. całego ruchu drogowego. Większość indyjskich dróg (prawie 60 proc.) nie ma utwardzonych nawierzchni — są praktycznie nieprzejezdne w czasie pory deszczowej. Ponadto tłok oraz związana z tym duża liczba wypadków drogowych powodują znaczne utrudnienia w procesie transportowym. Samochody dostawcze w Indiach są w stanie pokonać około 300 km dziennie, podczas gdy średnia przyjęta dla krajów rozwiniętych to 600 km. Stan dróg podnosi też koszty eksploatacji samochodów. Wiąże się to z utrudnieniami w dotrzymywaniu terminów dostaw, szczególnie przesyłek ekspresowych oraz dostaw just-in-time.

Sytuacja na drogach ma wpływ na dostawy do portów oraz dystrybucję towarów z portów morskich. Szacuje się, że liczba TEU (podstawowa jednostka kontenerowa) transportowanych przez indyjskie porty podwoi się w ciągu 10 lat (z 4,6 mln TEU do 10 mln TEU). Koszty obsługi w indyjskich portach są wyższe prawie o 30 proc. od kosztów w sąsiednich — w Singapurze, Tajlandii i Sri Lance. Dzieje się tak, bo wciąż w dużym stopniu indyjskie porty kontrolowane są przez mało mobilne i źle zarządzane instytucje rządowe. Tylko 4 lotniska w Indiach — Delhi, Bombaj, Kalkuta i Madras — mają prawo obsługi frachtów międzynarodowych. To o wiele za mało...

Nie można pominąć wpływu, jaki na proces logistyczny w Indiach mogą mieć uwarunkowania kulturowe, związane np. z kultem świętych zwierząt. Tak naprawdę, oprócz powszechnie znanej świętej krowy, czci się ich o wiele więcej. W jednej z fabryk koncernu branży automotive zdarzyło się, że do hali produkcyjnej dostała się kobra. Hinduscy pracownicy natychmiast porzucili swoje obowiązki. Pracujący w tej fabryce Europejczycy bez skrupułów pozbyli się węża, wynosząc go poza teren hali. Mimo to Hindusi odmówili powrotu do pracy, twierdząc, że miejsce jest zaklęte — kobra w Indiach symbolizuje zarówno odnowę, jak i śmierć, jest związana z kultem boga Siwy. Nie pomogły nawet groźby zwolnień, poskutkowała dopiero interwencja lokalnego kapłana, który odczarował feralne miejsce. Hindusi wrócili na swoje stanowiska, ale linia produkcyjna stała 3 dni...

Monika Michalik, trade lane manager w Schenker Polska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Monika Michalik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Cześć należy się nie tylko krowie