Czeski film dzisiaj się kończy

Jacek Zalewski
30-06-2009, 00:00

Czeska prezydencja Unii Europejskiej przechodzi do historii — i chyba nie znajdzie się nikt, łącznie z najważniejszymi politykami w Pradze, kto by tego żałował. Co prawda oficjalny komunikat tymczasowego premiera Jana Fischera stwierdza, że Czechy przekazują pałeczkę Szwecji z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku — ale to dyplomatyczny PR. W wielu unijnych stolicach słychać opinię, że sporo racji miał prezydent Nicolas Sarkozy, który w grudniu 2008 r. — nie mogąc się pogodzić z utratą zabawek przewodniczącego UE — przepowiadał, że Czesi sobie nie poradzą.

Abstrahując od postawy eurosceptycznego prezydenta Václava Klausa (któremu poświęcamy wektor na str. 3), największą kompromitacją Czech był oczywiście upadek rządu Mirka Topolánka w połowie unijnej prezydencji! Automatycznie obniżyło to rangę wszelkich inicjatyw, no bo jak traktować poważnie na przykład prowadzenie szczytu poświęconego partnerstwu wschodniemu przez premiera, któremu zostało dosłownie kilka godzin… Czesi za swą największą chwałę uważają mediacje gazowe na początku roku między Moskwą a Kijowem — tymczasem porozumienie zawarli osobiście premierzy Władimir Putin i Julia Tymoszenko.

Dla nas z tego nauczka, że w drugiej połowie 2011 r., gdy Polsce przypada przewodnictwo UE, absolutnie nie mogą się odbyć u nas wybory do parlamentu! Czyli bez względu na sondaże i układy, obecny Sejm musi wiosną 2011 r. solidarnie podjąć uchwałę o skróceniu kadencji — o mniej więcej pięć miesięcy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Czeski film dzisiaj się kończy