Podatek, który zapłaci członek zarządu spółki od swojego wynagrodzenia zależy od tytułu prawnego, będącego podstawą wypłaty. Wybór odpowiedniej umowy pozwala na pewne oszczędności.
Zgodnie z kodeksem spółek handlowych, powołanie do zarządu spółki co do zasady musi być dokonane uchwałą wspólników. Ustawa nie mówi jednak nic na temat tytułu, na którego podstawie członek zarządu ma świadczyć pracę i otrzymywać wynagrodzenie. Generalnie są trzy możliwości. Po pierwsze — wynagrodzenie może być przewidziane w uchwale powołującej do zarządu. Po drugie — może wynikać z umowy o pracę, którą spółka zawarła z członkiem zarządu. Po trzecie — może być wypłacane na podstawie innej umowy (kontraktu menedżerskiego, zlecenia, o dzieło i innych).
Najmniej korzystna jest umowa o pracę. Z każdej wypłacanej na jej podstawie pensji spółka pobiera zaliczkę na podatek PIT pracownika, naliczoną według skali progresywnej.
Korzystniejsze pod tym względem jest wynagrodzenie wypłacane na podstawie uchwały powołującej do zarządu.
— Wysokość podatku, który ostatecznie zapłaci menedżer, jest tu wprawdzie taka sama jak przy umowie o pracę, ale spółka pobiera zaliczki wysokości jedynie 20 proc. Oznacza to, że do czasu rozliczenia podatku członek zarządu będzie miał więcej pieniędzy, które może np. zainwestować — wyjaśnia Arkadiusz Michaliszyn, doradca podatkowy w CMS Cameron McKenna.
Trzecią możliwą podstawą opodatkowania są umowy cywilne. Z podatkowego punktu widzenia jest to grupa niejednorodna. Do wynagrodzenia z umów o zarządzanie (kontraktów menedżerskich) stosuje się takie same zasady jak w przypadku pensji wypłacanych na podstawie uchwały wspólników. A zatem spółka pobierze co miesiąc 20-proc. zaliczkę, a pensja powiększy podstawę opodatkowania, do której stosuje się progresywną skalę podatkową PIT (najczęściej 40 proc.).
Od początku roku osoba zarabiająca na kontrakcie menedżerskim ma prawo do zryczałtowanego kosztu uzyskania przychodu, sięgającego miesięcznie 0,25 proc. sumy stanowiącej górną granicę pierwszego progu podatkowego. Jest to zaledwie 99,96 zł. Takie same limity obowiązują w przypadku umowy o pracę i wynagrodzenia z tytułu powołania na członka zarządu.
Najlepsze efekty podatkowe dają jednak inne umowy, np. o dzieło, zlecenia. Wynagrodzenia płatne na tej podstawie korzysta ze zryczałtowanych 20-proc. kosztów uzyskania przychodu. Dodatkowo w trakcie roku podatkowego pobierana jest tylko 20-proc. zaliczka (uwzględniająca 20-proc. zryczałtowane koszty uzyskania przychodu — będzie to de facto 16 proc. wynagrodzenia). Jeżeli na podstawie takiej umowy przenoszone są prawa autorskie, to zryczałtowane koszty uzyskania przychodu wynoszą 50 proc.
— Oczywiście, jeżeli praca członka zarządu będzie wynagradzana na podstawie umowy o dzieło (zlecenia), to umowa taka może zostać uznana przez władze skarbowe za kontrakt menedżerski, nie korzystający ze zryczałtowanych kosztów uzyskania przychodu. Menedżer może jednak wykonywać w spółce dodatkowe czynności, np. być głównym księgowym lub pisać ekspertyzy. Daje to możliwość rozdziału wypłacanych kwot pomiędzy różne podstawy. Trzeba jednak zachować umiar, aby nie narazić się na zarzuty władz podatkowych. Wysokie wypłaty z tytułu usług doradczych przy niskich zarobkach z umowy o pracę mogą zostać zakwestionowane — ostrzega Arkadiusz Michaliszyn.



