Deweloperzy żyją rekordami sprzedaży, tymczasem od sześciu lat powstają coraz mniejsze lokale. Dane Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) wskazują, że w ubiegłym roku przeciętne mieszkanie zmalało o 1,5 m kw. W 2013 r. przeciętne własne M Kowalskiego miało 104,6 m kw., a obecnie ma 88,8 m kw. Mimo wszystko GUS-owskie lokum jest znacznie bardziej przestronne od przeciętnego kupionego od dewelopera. Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl, tłumaczy to zbiorczym charakterem danych statystycznych.
— Urząd pod pojęciem „mieszkanie” rozumie zarówno lokal mieszkalny, jak i dom — mówi Andrzej Prajsnar.
Wyjaśnia, że na średnią powierzchnię mieszkań zbudowanych w Polsce wpływa głównie aktywność dwóch typów inwestorów.
— To osoby prywatne budujące domy jednorodzinne i deweloperzy,którzy mają w ofercie głównie mieszkania, a domy stanowią w niej tylko 3-5 proc. — mówi Andrzej Prajsnar.
Podział na dwie kategorie pozwala zauważyć, że w analizowanym okresie mocno zmalałapowierzchnia ukończonych domów jednorodzinnych — ze 148,5 m kw. w 2013 r. do 143,5 m kw. w ubiegłym.
— W przypadku mieszkań wybudowanych przez deweloperów procentowy spadek średniego metrażu był dwuipółkrotnie mniejszy. Przeciętne mieszkanie zbudowane w 2013 r. miało 62,4 m kw., a w 2019 r. było o niespełna 1 m kw. mniejsze. To sugeruje, że kurczenie się przeciętnego mieszkania w Polsce jest efektem mniejszych rozmiarów prywatnych domów — wyjaśnia ekspert.
Przyczyn upatruje w demografii, cenach materiałów budowlanych i polityce kredytowej banków.
— Banki są bardziej restrykcyjne niż w czasach poprzedniego boomu. Wzrosły także koszty budowy domów, choć skutki tego zjawiska zobaczymy dopiero za 3-4 lata, bo według danych GUS proces budowlany trwa średnio 48 miesięcy — mówi Andrzej Prajsnar.


