Na amerykańskich rynkach akcji dominowały w środę niewielkie zmiany kursów. Doniesienia o zwolnieniu szefa FBI przez prezydenta Donalda Trumpa nie wywołały zdecydowanej reakcji. Analitycy zwracają uwagę, że amerykańscy inwestorzy nie przejmują się już tak wiadomościami politycznymi, co widać było po wyborach prezydenckich we Francji. Wskazują, że rynek czeka na sygnały potwierdzające dobrą koniunkturę gospodarczą, a także realizację probiznesowych obietnic prezydenta USA. W środę wzrosła cena złota, która we wtorek spadła do dwumiesięcznego minimum. Główną gwiazdą sesji była ropa. Cena baryłki zanotowała największy jednodniowy wzrost od 1 grudnia po informacji, że zapasy surowca spadły w USA najmocniej w tym roku.

Na zamknięciu wzrosła wartość indeksów 7 z 10 głównych segmentów S&P500. Najmocniej drożały spółki z segmentu energii (1,0 proc.), IT i materiałowego ( po 0,4 proc.). Najsłabsze były segmenty dyskrecjonalnych dóbr konsumpcyjnych, ochrony zdrowia (po -0,3 proc.) oraz spółek przemysłowych (-0,4 proc.). Na zamknięciu drożało 60 proc. spółek z S&P500.
Z 30 blue chipów ze średniej Dow Jones staniało 16. Najmocniej spadły kursy producenta leków, Pfizera (-1,0 proc.), koncernu lotniczego Boeing (-2,0 proc.) i giganta medialnego Walt Disney Company (-2,15 proc.). Najmocniej rosła wartość rynkowa spółki farmaceutycznej Merck & Co. (1,0 proc.), producenta ciężkiego sprzętu budowlanego Caterpillar (1,1 proc.) oraz koncernu naftowego Chevron (1,35 proc.).