Czy pożyczki sięgnęły dna

Eugeniusz TwarógEugeniusz Twaróg
opublikowano: 2020-04-29 22:00

Sprzedaż nadal dramatycznie spada, ale rośnie liczba zapytań do BIK. Niezła jest też jakość portfela.

Przeczytaj artykuł i poznaj najświeższe statystyki dotyczące rynku pożyczek, który w ostatnich miesiącach mocno tracił w związku z ograniczeniami wynikającymi z pandemii COVID-19. Dowiedz się, czy dane wskazują na koniec załamania.

Od połowy marca sprzedaż pożyczek pozabankowych zmniejszyła się ze 130 mln zł tygodniowodo niespełna 40 mln zł w tygodniu 13-19 kwietnia — wynika z danych Biura Informacji Kredytowej (BIK). Rok do roku spadek wyniósł aż 75,4 proc. Jest kilka przyczyn załamania na rynku pożyczkowym. Drastyczny spadek sprzedaży to skutek faktycznego wycofania się z gry największego dostawcy pozabankowego finansowania — Providenta, który w związku z koronawirusem zalecił swoim agentom w terenie pozostanie w domu. Model biznesowy oparty na osobistej relacji z klientem, od którego doradca co tydzień osobiście odbiera spłaty długu, nie wytrzymał konfrontacji z epidemią, tak jak wszystkie biznesy oparte na bezpośrednim kontakcie z klientem.

Drugą przyczyną krachu są regulacje wprowadzone w ramach pierwszej tarczy antykryzysowej, narzucające bardzo niski limit na koszty pozaodsetkowe pożyczki. Ustawa wymusiła przeskalowanie modeli biznesowych w kierunku klienta o lepszym profilu ryzyka.

Trzecią są wewnętrzne cugle narzucone pionom sprzedaży przez same firmy pożyczkowe. W obliczu narastającej niepewności co do głębokości i długotrwałości kryzysu pożyczkodawcy uważniej przyglądają się każdemu złotemu. Dotyczy to także banków.

Zieloną wyspą w oceanie złych danych są firmy specjalizujące się w płatnościach odroczonych, które mówią o prawdziwej hossie w swoim segmencie: popyt i sprzedaż notują historyczne rekordy. Na razie dane z tego rynku sugerują, że ludzie chcą pożyczać. Jak będą spłacać, dopiero się okaże. Raportowane przez firmy niskie wskaźniki NPL, czyli kredytów zagrożonych, pokazują stan na dzisiaj, czyli są już mocno historyczne.

Mimo dramatycznego załamania sprzedaży na rynku pożyczkowym w tygodniowych danych BIK tli się iskra nadziei dla branży. Otóż w przedostatnim tygodniu kwietnia, 20-26, po raz pierwszy od czterech tygodni został zahamowany spadek liczby zapytań w sprawie wnioskodawców zabiegających o pożyczkę. BIK odebrał ich 23 tys. w sprawie sytuacji finansowej pożyczkobiorców, czyli o niemal 10 proc. więcej niż tydzień wcześniej (13-19 kwietna). Czy będzie to trwałe odbicie, czy przejściowe, okaże się po publikacji danych za bieżący tydzień. W marcu liczba wniosków rosła dwukrotnie w ujęciu tygodniowym, żeby jednak później powrócić do trendu spadkowego.

Dość krzepiące są dane BIK dotyczące jakości portfela pożyczkowego, która na razie trzyma poziom. Rośnie odsetek rachunków przeterminowanych powyżej 90 dni: z mniej niż 30 proc. na początku roku do 34,1 proc. 26 kwietnia, ale jest to spowodowane w dużej mierze efektem statystycznym spowodowanym spadkiem nowej produkcji. W segmencie pożyczek o najkrótszym terminie przeterminowania, czyli do miesiąca, nastąpił spadek rachunków opóźnionych z 13,4 proc. na początku kwietnia do 12,7 proc. 26 kwietnia.