Czy słaby dolar w końcu zaszkodzi inflacji?

Przemysław Kwiecień/X-Trade Brokers DM
opublikowano: 11-04-2008, 10:39

Dziś w USA podane będą odczyty cen importu oraz wstępne dane o nastrojach konsumentów za marzec. Pisaliśmy już o tym, że - historycznie rzecz ujmując - osłabienie dolara w bardzo niewielkim stopniu przekłada się na wzrost cen importu i w jeszcze mniejszym na wskaźnik cen konsumenta. Amerykański rynek jest bardzo konkurencyjny, stąd dostawcom trudno jest podnosić ceny, mimo że za swój eksport otrzymują mniejsze wpływy w walutach lokalnych.

Dodatkowo, gospodarka USA ze względu na swój rozmiar jest relatywnie zamknięta (tzn. udział handlu zagranicznego w PKB jest w miarę niski), co amortyzuje wpływ słabej waluty na ceny konsumenta. Tak jednak nie musi być cały czas. Dolar jest już niemal 2 razy tańszy w relacji do euro niż na początku dekady i wpływ deprecjacji waluty na ceny krajowe może się zwiększyć. Rynek oczekuje, że w marcu ceny importu wzrosły o 2 proc. m/m.

Jeśli chodzi o nastroje konsumenckie, oczekuje się spadku indeksu sporządzanego przez Uniwersytet w Michigan do 69,0 pkt. Byłaby to wartość najniższa od lutego 1992 r. Lepsze są za to nastroje amerykańskich inwestorów, którzy pod wpływem danych tygodniowych o bezrobotnych, ale także wypowiedzi szefa Goldman Sachs (zwiastującego w miarę bliski koniec kryzysu). Za nami także udana sesja w Azji, producenci i sieci sprzedażowe informowały, że jak na razie nie widać silnego spadku popytu na dobra konsumenckie, a miejscami możliwe są nawet podwyżki cen.

Waluty – Kilka pipsów to za mało

Wczoraj sytuacja bardzo ciekawie prezentowała się na parze EUR/USD. Rynek ewidentnie miał ochotę na test historycznego maksimum. Co ciekawe, atak na maksima nastąpił jeszcze przed odczytami danych i decyzją ECB. Choć ustanowiony został nowy rekord (na poziomie 1,5911), był on tylko minimalnie wyższy niż ten z 17 marca. Co więcej, natychmiast nastąpił wyraźny odwrót i w konsekwencji szczyt, razem z tym z 17 marca i końcówki minionego miesiąca, tworzy teraz linię silnego oporu.

Zarówno komunikat ECB, jak i dane dotyczące bilansu handlowego USA, wspierały scenariusz wzrostu wartości euro, jednak tygodniowe dane z rynku pracy były znacząco lepsze. I to wystarczyło na rynku, który nie był pewien kolejnej dużej fali wzrostowej na EUR/USD. Dodatkowo poprawa nastrojów dolarowych i wzrost USD/JPY o niemal 2 proc. dolały oliwy do ognia, sprowadzając parę EUR/USD do poziomu 1,5730. Taki ruch oznacza, że prawdopodobnie konsolidacja na tej parze potrwa nieco dłużej. Analogiczne zmiany również na franku, który traci nieco więcej niż euro, ale za to mniej niż jen – para USD/CHF wzrasta do poziomu 1,0060.
 
Czwartek był kolejnym dniem, kiedy polska waluta zyskiwała na wartości. Wobec silnego umocnienia euro jeszcze wczoraj wieczorem, silne było już otwarcie. Spadek na parze USD/PLN wobec  środowego zamknięcia wyniósł ok. 180 pipsów (do 2,18), złoty umocnił się również wobec euro (otwarcie na EURPLN na poziomie 3,45 wobec 3,4540 na środowym zamknięciu). Spore zamieszanie na polskim foreksie wywołała najpierw nieudana próba sforsowania oporu przez EUR/USD, a później korekta wywołana głównie tygodniowymi danymi z rynku pracy. Warto zwrócić uwagę na fakt, że mimo umocnienia dolara złoty stracił do amerykańskiej waluty bardzo niewiele (USD/PLN kończy dzień w okolicach 2,17) zyskał zaś wyraźnie wobec euro (spadek EUR/PLN do 3,4390), co jest reakcją nietypową i obrazuje popyt na polską walutę. Ewentualnej korekty na złotym można spodziewać się raczej po danych o inflacji (która powinna obniżyć się do 4 proc. r./r., nie będzie to spadek trwały) niż po danych z rynku pracy, które naszym zdaniem nie będą różnić się znacząco od tych z lutego (oczekujemy wzrostu wynagrodzeń o 10,7 proc. r./r. i zatrudnienia o 6 proc. r./r.).

Surowce - Nerwowe reakcje
 
Tak duże zmiany na foreksie, z jakimi mieliśmy do czynienia wczoraj, nie mogły być bez znaczenia dla rynku surowców - zwłaszcza, że na niektórych aktywach testowane były nowe maksima lub notowania były blisko szczytowych poziomów. W reakcji na umocnienie dolara traciły w zasadzie wszystkie surowce i towary, choć należy zaznaczyć, że np. spadki cen złota nieznacznie przekraczające 1 proc. oraz srebra w okolicach 2 proc. należy uznać za umiarkowane, co może oznaczać, że nawis podażowy ulega zmniejszeniu. Nieźle wzrost wartości dolara zniosły też notowania ropy, które w przypadku Brenta obniżyły się do 107 USD za baryłkę, ale szybko wzrosły w okolice 108 USD, co potwierdza aktualność kierunku wzrostowego. Dla większości rynków kluczowa w krótkim horyzoncie będzie sytuacja na EUR/USD i ewentualna kolejna próba wybicia się z fazy konsolidacji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień/X-Trade Brokers DM

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Czy słaby dolar w końcu zaszkodzi inflacji?