Czy Wall Street w końcu dźwignie GPW?

Waldemar Borowski
opublikowano: 2008-10-21 07:47

Podstawy do wczorajszych wzrostów na giełdach w Nowym Jorku stworzyła podana przed rozpoczęciem sesji informacja o wskaźniku wyprzedzającym koniunkturę. Okazało się, że podniósł się on o 0,3 proc. i to był jego pierwszy wzrost od kwietnia. Ta wiadomość, w połączeniu z kolejnym spadkiem oprocentowania pożyczek międzybankowych, została odczytana przez inwestorów jako nadzieja na lepszy klimat wokół amerykańskiej gospodarki.

Od początku notowań do liderów wzrostów na Wall Street należały spółki surowcowe. Świetnie radził sobie Halliburton, dostawca usług dla przemysłu naftowego, który podał lepsze od oczekiwań analityków rezultaty za III kw. Niewiele gorzej wypadały inne firmy z branży naftowej Exxon Mobil i Chevron, które wykorzystywały wyraźne odbicie ceny ropy naftowej. Kurs „czarnego złota” na NYMEX zanotował zwyżkę ( drugą sesję z rzędu ) o 3,3 proc. do ponad 74 dolarów za baryłkę. Znaczne odbicie notowań było też udziałem drugiego co do wielkości na świecie producenta miedzi  Freeport- McMoRan. Inwestorzy uznali, że akcje tego rodzaju koncernów zostały zbyt drastycznie przecenione, bo rosną nadzieje na powstrzymanie deprecjacji cen surowców.

Podobnie jak na Wall Street, także na innych giełdach obu Ameryk, wzrostom przewodziły firmy górnicze. Brazylijska Bovespa skoczyła o ponad 8 proc., głównie za sprawą Petroleo Brasileiro i Vale do Rio Doce, a kanadyjski S&P/TSX zwyżkował o 7 proc. Na giełdzie w Toronto wprost rewelacyjnie zachowywał się kurs Petro-Canada.

Należy sądzić, że na tak wyraźną poprawę nastrojów amerykańskich inwestorów, miała duży wpływ wypowiedź szefa Fed-u. Ben Bernanke okazał wsparcie dla możliwości zastosowania nowego bodźca fiskalnego, który mógłby stymulować wzrost gospodarczy. Gracze oczywiście zdają sobie sprawę, że taką decyzję może podjąć nowy prezydent i jest to raczej odległa przyszłość, ale mają również w pamięci efekt poprzedniej ulgi podatkowej i jej wpływ na konsumpcję w USA. Ostatecznie dzięki tak byczym nastrojom udało się podnieść indeksy Down Jones i S&P500 o blisko 5 proc.. Warto podkreślić, że tym razem sesja na Wall Street nie była bardzo nerwowa i dominacja popytu nie podlegała dyskusji.
Pytanie brzmi, jak ten dobry klimat na światowych giełdach może mieć stymulujący wpływ na wzrosty na warszawskim parkiecie. Trudno uznać za impuls hamujący spadki wczorajszą wypowiedź wiceprezesa NPB, który przyznał, że trwają rozmowy ze szwajcarskim bankiem centralnym na temat pożyczki we frankach naszemu systemowi finansowemu. Pojawiają się bowiem obawy, że polskie banki nie są całkowicie odporne na zawirowania jakie dotknęły ten sektor na świecie. Także wczorajsza nieudana aukcja bonów, jaką przeprowadziło Ministerstwo Finansów, mogła wzbudzić niepokój. Przed sporym dylematem staną akcjonariusze PKN Orlen, których nie pocieszyła informacja zarządu tej spółki, o prawdopodobnym spadku zysku operacyjnego za III kw. o połowę w stosunku do roku ubiegłego. Niemniej jednak poprawa nastrojów na rynkach finansowych jest widoczna i trudno będzie iść GPW całkowicie pod prąd. Inwestorzy na świecie zauważają, że część ekonomistów, którzy nie tak dawno wieścili długotrwałą recesję w gospodarkach nieco łagodzi swój ton, a niektórzy nawet twierdzą, że punkt kulminacyjny kryzysu na rynku kredytów mamy poza sobą.

Korzystnym sygnałem dla byków na GPW nie jest tylko zachowanie się innych parkietów, ale też spora siła popytu, który w ostatnich dniach bronił, choć nieudanie, cen naszych blue chipów, przejmując dużą ilość akcji czołowych spółek. Jeśli dzisiaj uda mu się podnieść indeksy, to szansa na kilkudniowe wzrosty będzie spora.

We wtorek nie pojawią się istotne dane z USA, a rynek skoncentruje się na wynikach firm, które jak dotychczas są lepsze od zakładanych. Po sesji na Wall Street zyskami pochwalił się American Express, które co prawda okazały się mniejsze o 24 proc. niż rok temu, ale wyraźnie wyższe od prognoz analityków. Dzisiaj swoje rezultaty podadzą: Apple, Caterpillar, Pfizer i Yahoo. Jeśli okażą się one też dobre, to będzie to kolejny sygnał do wzrostów na giełdach. Tym bardziej, że prawdopodobnie byki dostaną wsparcie od Bank of Canada, który może obniżyć stopy procentowe overnight o 50 pkt. do 2 proc. Rośnie także rentowność amerykańskich obligacji, a to oznacza spadającą na świecie awersję do akcji.