To instrumenty, które zamiast zmniejszać ryzyko walutowe okazały się spekulacją. W minione wakacje euro kosztowało 3,2 zł, teraz — ponad 4,1 zł. Wiele banków mówiło o dalszym umacnianiu złotego, a sprzedawcy zachęcali do wystawiania opcji kupna waluty (call). Wystawianie opcji oznacza jednak nieograniczone ryzyko. Teraz wystawione opcje kupna mają mocno ujemne wyceny, a banki wzywają firmy do regulowania zobowiązań.