Czytajcie, przeglądajcie lub słuchajcie

  • Dorota Czerwińska
24-06-2013, 00:00

O książkach dyskutuje się w internecie, pojawiają się ich recenzje. Przed wyborem warto sprawdzać rekomendacje fachowców.

ROZMOWA Z... JACKIEM SANTORSKIM, PSYCHOLOGIEM BIZNESU, WYDAWCĄ

TRUDNY WYBÓR: W tej chwili jest nadprodukcja książek biznesowych — mówi Jacek Santorski. [FOT. BS]
Zobacz więcej

TRUDNY WYBÓR: W tej chwili jest nadprodukcja książek biznesowych — mówi Jacek Santorski. [FOT. BS]

„Puls Biznesu”: Menedżerowie czytają książki biznesowe?

Jacek Santorski: Ja bym raczej powiedział, że przeglądają i słuchają. Przez ostatni rok obserwuję wyraźnie wzmożone zainteresowanie audiobookami. Menedżerowie słuchają książek biznesowych, poradnikowych i wszelkiej literatury podczas podróży służbowych albo stojąc w ulicznych korkach. Jedno z wydawnictw wkrótce wyda audiobooki wszystkich moich książek. Wcześniej wydane w ten sposób mojego autorstwa „Alchemia Kariery” i „Dobre Życie” sprzedają się dużo lepiej niż ich papierowe odpowiedniki. Ostatnio wydana w Stanach nowa książka Goldmana w ogóle nie ukazała się na papierze tylko jako e-book. U nas na razie bardziej popularne są audiobooki. Dosyć dużo podróżuję i czasem obserwuję na lotniskach, gdzie są duże księgarnie, jak ludzie wyglądający na osoby związane z biznesem długo przeglądają książki. Czytają fragmenty, ale najczęściej odkładają je później na półki. Nie mają czasu czytać, ale mają też problem z wyborem. W tej chwili jest nadprodukcja książek biznesowych.

A co menedżer powinien czytać?

Na świecie panują trendy i mody na czytanie tych czy innych książek. Był czas pozytywnego nastawiania, różnych wersji sztuk wojny, książek i biografii Jacka Welcha, a teraz Steva Jobsa. Zachodni świat biznesowy w tej chwili czyta i ceni Jima Coolinsa. Collins bada elity biznesu. Interesuje go, co jest receptą na sukces, co decyduje o budowaniu trwałych elementów biznesu. Poprzez swoje badania sprowadził to do bardzo prostych reguł. Jego najnowsza książka „Great by Choice” prawdopodobnie nie będzie przetłumaczona na inne języki. Collins chce, aby czytać go w oryginale, żeby język, którym się posługuje, nie został zniekształcony. Co jakiś czas trafia się taka książka, która staje się hitem. Na przykład wydana niedawno przez PWN „Siła nawyku” Charlesa Duhigga, laureata Pulitzera, dziennikarza śledczego „New York Timesa”. Pisze o niemal każdej dziedzinie życia – od sposobu parkowania samochodu po schematy funkcjonowania międzynarodowych korporacji. Utrzymuje niesłabnącą uwagę czytelnika. Jego książka powstała na bazie solidnej wiedzy: setkach badań naukowych, wywiadach z ponad trzystu naukowcami i menedżerami, analizach działalności kilkudziesięciu firm i organizacji.

Jak menedżer powinien dobierać lektury? Jak ma się zorientować, co jest warte uwagi?

Całe szczęście nie jest w tym osamotniony. O książkach dyskutuje się w internecie, pojawia się wiele recenzji. Warto się przyglądać rekomendacjom fachowców w rozmaitych pismach biznesowych i okołobiznesowych. Radzę szukać ciekawych lektur według klucza wydawców i serii. Jeśli ktoś chce poszerzyć horyzonty, polecam różne serie wydawnictwa Znak. Jeśli ktoś chce być lepszym menedżerem, warto sięgać po książki wydawane przez MT Biznes czy Studio Emka. Ale niedawno również małe wydawnictwo śląskie Gall- IQ wydało ciekawą pozycję — „Dzieci szczęścia" Hermanna Scherera. Główna teza tej książki głosi, że szczęście powstaje w naszych sercach i umysłach, że jest kwestią twórczego nastawienia, dostrzegania możliwości i odwagi podążania za tymi odkryciami, oderwania się od tego, do czego lgniemy, chociaż nam to nie służy.

Z badań ThinkTank wynika, że 90 proc. czytanych przez menedżerów książek to pozycje zagraniczne.

Rzeczywiście, mało mamy jeszcze polskich książek biznesowych, a większość z tych, które się pojawiają, to raczej PR-owa inwestycja i trudno tu o wiarygodność. Czytelnik z łatwością wyczuwa, że studium przypadku firmy czy sylwetka przedsiębiorcy są napisane na zamówienie. Nie chcę podawać przykładów takich wydawnictw, ale widzę taką tendencję na polskim rynku wydawniczym. Czekam na sylwetki prezesów i studia przypadków firm nie pisane na ich zlecenie. Brakuje na naszym rynku polskiego Jima Collinsa, który swoje książki opiera o badania i solidne analizy. Znam menedżerów i przedsiębiorców, którzy robią wielkie rzeczy i zasługują, żeby być bohaterami takich książek. Potrzebujemy analizy polskiego biznesu, dobrych i złych przykładów. Nasze media codziennie mówią o tym, że komuś coś nie wyszło, że firma ma problemy. Wskazują winnych, ale nie informują, czego można się nauczyć z ich porażki, jakie można z tego wyciągnąć wnioski dla innych. Nie ma obiektywnej literatury dotyczącej biznesu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Czytajcie, przeglądajcie lub słuchajcie