hedging Aktywa szansą na zysk
Gdy na giełdzie kryzys, inwestorzy dostrzegają szansę w funduszach hedgingowych. Swobodne lokowanie utrudnia im jednak polskie prawo.
Jeszcze w połowie ubiegłego roku w portfelach Polaków królowały akcyjne fundusze inwestycyjne. W czasie giełdowej hossy właściciele ich jednostek osiągali znaczące zyski, jednak w momencie gdy skończyła się koniunktura, ich majątki zaczęły się kurczyć. Skutkiem osłabienia globalnej koniunktury są słabsze wyniki klasycznych form inwestowania. Trwa więc poszukiwanie alternatywy.
— Na znaczeniu zyskuje dywersyfikacja portfeli inwestycyjnych. Jednym ze sposobów na zminimalizowanie ryzyka jest lokowanie oszczędności w różnorodne aktywa na rynkach całego świata. Teraz warto się zainteresować tym, co oferują podmioty zagraniczne. Takie inwestycje stają się coraz bardziej dostępne. Są często korzystne podatkowo, cechują się niższymi kosztami i uniezależniają inwestora od lokalnych czy kontynentalnych wahań koniunktury. Coraz popularniejsze stają się także inwestycje alternatywne, które pozwalają zarabiać w czasie bessy na rynkach akcyjnych. Można do nich zaliczyć produkty strukturyzowane, fundusze hedgingowe, a także niektóre fundusze Private Equity czy Venture Capital — mówi Przemysław Wojciechowski, analityk finansowy Hexus Capital Management Polska.
Dostępność dwóch ostatnich dla inwestorów indywidualnych jest jeszcze u nas ograniczona, ale już struktury oraz fundusze hedgingowe cieszą się coraz większą popularnością. Prawdziwe "zagęszczenia" ofert produktów strukturyzowanych można zaobserwować od około 1,5 roku. Od sierpnia 2006 r. są one także notowane na warszawskim parkiecie.
Ponad prawem
Fundusze hedgingowe to jedna z wielu klas aktywów pozwalająca inwestorom na całym świecie na głęboką dywersyfikację portfela. Niestety, w polskich warunkach budowanie strategii inwestycyjnej z ich udziałem jest prawie niemożliwe, a to za sprawą naszych uregulowań prawnych.
— W świetle obecnego ustawodawstwa, fundusze hedge zarejestrowane poza granicami Polski nie mogą być uznane ani za fundusze otwarte, ani za fundusze zagraniczne. Jeśli chodzi o tę pierwszą kwestię, to mowa tu przede wszystkim o sprawie ograniczenia w ich przypadku swobody wpłat i wypłat ze strony klientów, co dyskwalifikuje je jako fundusze otwarte. Z kolei w drugim przypadku, funduszami zagranicznymi mogą być jedynie te, które prowadzą działalność na terytorium Unii Europejskiej i, dodatkowo, zgodnie z prawem wspólnotowym regulującym zasady zbiorowego inwestowania (UCITS) — a fundusze hedge tego typu funduszami nie są. W takich warunkach, zdaniem KNF, "ich rejestracja i dystrybucja na terenie Polski jest po prostu nielegalna" — tłumaczy Marek Nienałtowski, główny analityk rynków finansowych z firmy Goldenegg — Niezależni Doradcy Finansowi.
Nie oznacza to jednak, że inwestorzy w naszym kraju mają całkowicie związane ręce. Na polskim rynku działają bowiem zgodnie z polskim prawem Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych, których działalność, można nazwać para-hedgingową.
— Mowa tu przede wszystkim o Superfund TFI, Opera TFI i Investors TFI. Odpowiedź na pytanie o to, czy warto nimi zdywersyfikować portfel, pozostawiam już osobom zainteresowanym tego typu inwestycjami, ale nie ma co ukrywać, że obecne wyniki Superfund TFI, chyba najbliższemu działalności hedgingowej, są bardzo dobre, choć przy okazji również bardzo zmienne — dodaje Marek Nienałtowski.
Zarabiaj na spadkach
— Inwestorzy będą szukać alternatywy, pozwalającej zabezpieczyć zainwestowane przez nich oszczędności również w okresach dekoniunktury. Złotą, zawsze aktualną, zasadą inwestowania, jest efektywna dywersyfikacja portfela. Portfel inwestycyjny zbudowany na tej zasadzie jest odporny na zmiany giełdowe i pozwala na pomnażanie aktywów niezależnie od koniunktury i sytuacji na rynku. Konieczny jest również odpowiedni dobór nieskorelowanych między sobą składników portfela inwestora. Połączenie takich instrumentów jak np. obligacje skarbowe, kontrakty terminowe na metale przemysłowe bądź kontrakty terminowe na pszenicę skutkuje ochroną inwestora przed dekoniunkturą na klasycznym rynku akcji — uważa Jerzy Nikorowski, analityk Superfund TFI.
Fundusze zarządzane przez Superfund TFI— pierwsze tego typu w Polsce — są w istocie funduszami funduszy hedgingowych, typu managed futures, co oznacza, że ich strategia inwestycyjna opiera się o wykorzystywanie istniejących trendów na kontraktach terminowych na wielu zróżnicowanych rynkach, takich jak indeksy giełdowe, notowania metali lub produkty rolne. Inwestując w kontrakty terminowe można osiągnąć bardzo duże zyski również przy spadkach indeksów. Inwestycja w indeksy giełdowe, a nie poszczególne spółki, pozwala uniknąć ryzyka związanego z konkretną spółką.
Najlepszy w rocznym okresie (od października 2007 r. do października 2008 r.) okazał się Superfund SFIO, subfundusz C, który uzyskał stopę zwrotu ponad 43 proc. Tuż za nim znalazły się subfundusz B z wynikiem 36 proc. oraz subfundusz A z wynikiem 22 proc. (subfundusze funduszu parasolowego Superfund SFIO).
— Ma to niebagatelne znaczenie, bo średnia spadku funduszy akcji polskich to minus 48 proc., w tym samym czasie indeks warszawskiej giełdy WIG spadł do 55 proc. na minusie — komentuje Jerzy Nikorowski.
