Daewoo TU: niebezpieczne straty
WYSOKA STAWKA: Roman Fulneczek, prezes spółki, rozpoczął dość ryzykowny projekt. Towarzystwo ma ambicje walczyć na wszystkich frontach ze wszystkimi. fot. MP
Strata spółki za ubiegły rok jest podobno tak duża, że akcjonariusze będą musieli podjąć decyzję, czy dalsze funkcjonowanie Daewoo TU ma sens.
Kiedy bilans sporządzony przez zarząd ujawni stratę przewyższającą sumę kapitałów: zapasowego i rezerwowych oraz trzeciej części kapitału akcyjnego, wówczas zarząd jest obowiązany bezzwłocznie zwołać zgromadzenie akcjonariuszy celem powzięcia uchwały co do dalszego istnienia spółki — czytamy w kodeksie handlowym.
Wszystko wskazuje na to, że w takiej właśnie sytuacji znalazł się zakład ubezpieczeń kierowany przez prezesa Romana Fulneczka. Chociaż Daewoo TU nie przedstawiło pełnego bilansu za ubiegły rok, to jednak wiadomo, że w I kwartale 1999 r. spółka osiągnęła ujemny wynik finansowy netto sięgający 9,973 mln zł.
— Tak słaby wynik jest efektem czyszczenia zaszłości firmy. Wykazujemy obecnie straty, które spółka poniosła przed znalezieniem inwestora. Wtedy, jeszcze jako TUK, firma musiała prezentować rezultaty zapewniające dalsze istnienie — tłumaczy Czesław Kuczyński, wiceprezes Daewoo TU.
Franciszek Zięba, były prezes tej spółki, zdecydowanie protestuje.
— To nieprawda. Obecny zarząd firmy zamiast krytkować poprzedników, niech lepiej zajmie sie kontrolowaniem kosztów działalności towarzystwa — podkreślił.
Roman Fulneczek szumnie zapowiada, że jego firma za 2-3 lata zdobędzie drugą pozycję na rynku. Daewoo ciągle nie znalazło dla towarzystwa jasnej drogi rozwoju. Nie jest wykluczone, że Azjaci zdecydują się jeszcze raz wzmocnić kapitałowo firmę (dzisiaj kapitał akcyjny wynosi 100 mln zł). I pewnie tak zrobią, więc czarny scenariusz wypadków jest mało prawdopodobny. Na dalsze rostrzygnięcia należy czekać do czerwca, bo wtedy właśnie wyjaśnione zostaną kwestie kolejnego dokapitalizowania towarzystwa.