Dał Polakom ketchup

opublikowano: 26-01-2017, 22:00

Gruszki na wierzbie przez lata znajdowały się w znaku handlowym firmy Pudliszki. Obecnie trudno ich szukać w logotypie

Kiedy w 1919 r. Stanisław Fenrych, inżynier rolnictwa, kupował podupadły wielkopolski majątek ziemski w Pudliszkach, okoliczni gospodarze pukali się w czoło. Znani z przedsiębiorczości i uprzywilejowani politycznie Niemcy doprowadzili folwark do upadku. Mówiono, że „prędzej wyrosną tu gruszki na wierzbie, niż Fenrych uzyska efekty z tego majątku”.

Stanisław Fenrych, pionier przemysłowego przetwarzania w Polsce owoców i warzyw, był człowiekiem o niezwykłej jak na swoje czasy wizji, wprowadzającym nowatorskie rozwiązania zarówno w obszarze tworzenia produktów, jak też sposobu prowadzenia firmy. Stworzył prężną firmę, dając podwaliny pod obecny sukces rynkowy produktów oznaczonych marką Pudliszki.
Zobacz więcej

CZŁOWIEK Z WIZJĄ:

Stanisław Fenrych, pionier przemysłowego przetwarzania w Polsce owoców i warzyw, był człowiekiem o niezwykłej jak na swoje czasy wizji, wprowadzającym nowatorskie rozwiązania zarówno w obszarze tworzenia produktów, jak też sposobu prowadzenia firmy. Stworzył prężną firmę, dając podwaliny pod obecny sukces rynkowy produktów oznaczonych marką Pudliszki. [FOT. PUDLISZKI]

Nowy właściciel tym się jednak nie przejął i rozpoczął prace w kierunku uruchomienia linii produkcji i utrwalania warzyw dzięki sterylizacji i hermetycznemu opakowaniu. Metoda znana w USA od 100 lat dopiero raczkowała w środkowej Europie. Rozpoczął od dżemów i marmolady, które przygotowywał w pałacowym parku. Wkrótce założył też sady, które otoczył płotem. Wypasał w nich owce, które zjadały trawę i nawoziły drzewka, a wełnę sprzedawał wiosną przed sezonem owocowym. W kolejnych latach zakładał plantacje, m.in. malin i truskawek.

Jego sława dotarła do Francji, dla której wojska przygotowywał liofilizowane owoce. Od 1923 r. pasteryzowane owoce i sterylizowane warzywa pakowane były w specjalnej nowoczesnej hali produkcyjnej. To jednak go nie zadowalało. W 1927 r. zdecydował się na uprawę pomidorów. W tym celu po nasiona do Anglii wysłał swoich doradców — prof. Tadeusza Chrząszcza i jego magistranta Józefa Janickiego. Wrócili nie tylko z nasionami, ale również recepturą produkcji sosu pomidorowego — ketchupu.

Sprowadzenie pomidorów okazało się strzałem w dziesiątkę. Ketchup w polskich sklepach pojawił się w 1928 r., razem z sokiem pomidorowym i przecierem. Zapotrzebowanie okazało się tak wielkie, że pod pomidory likwidowano inne uprawy, m.in. bardzo opłacalnego buraka cukrowego. Gdy w 1929 r.

Ignacy Mościcki, prezydent RP, wizytował Pudliszki, został poczęstowany sosem pomidorowym. Wzruszył się, bo ketchup przypomniał mu lata spędzone w Londynie. Zatęsknił do jego smaku i otrzymał od państwa Fenrychów gwarancję, że będzie on stale dostarczany na warszawski zamek. Wieść o dżentelmeńskiej umowie rozeszła się lotem błyskawicy.

W tamtych latach nie można było sobie wyobrazić lepszego ambasadora marki niż prezydent RP. Zamówienia posypały się lawinowo. Gospodarstwo w Pudliszkach zaczęli odwiedzać dziennikarze i filmowcy, a produkty Fenrychów trafiały na pokłady „Batorego” i „Daru Pomorza”. Stanisław Fenrych dbał o pracowników, zapewniając im także wsparcie socjalne. Wybudował dla nich osiedle domów, założył przychodnię, szkołę i przedszkole oraz hotel dla pracowników sezonowych.

W związku z coraz większą liczbą zatrudnionych dojeżdżających z odległych miejscowości kupił również autobus, który dowoził ich do pracy, a dzieci do szkoły. Tuż przed wybuchem wojny niemiecki wywiad organizował akcje sabotażowe w fabryce. W opakowaniach produktów umieszczano bomby dynamitowe, które eksplodowały wraz z otwarciem. Jeden z takich wybuchów zdarzył się na pokładzie „Batorego”...

We wrześniu 1939 r. Fenrych przekazał klucze do magazynów pracownikom, aby rozdali zapasy okolicznym mieszkańcom. W ten sposób produkty Pudliszek nie wpadły w ręce wroga, w przeciwieństwie do samej firmy, która została znacjonalizowana. Na początku wojny Stanisław Fenrych uniknął rozstrzelania dzięki wsparciu niemieckich pracownikówzakładów. W Boże Narodzenie został jednak internowany i wraz z rodziną przewieziony do Tarnowa w Generalnej Guberni. Była to kara za odmowę podpisania volkslisty. Tam rozpoczął pracę jako zarządca niemieckiego tartaku.

Posada umożliwiła mu wystawianie Polakom kart pracy, dzięki którym unikali wywózek, a z czasem również przygotowywanie paczek, które trafiały do obozów. W 1945 r. małżeństwo Fenrychów wróciło do Wielkopolski, jednak bez prawa zamieszkania w swoim majątku, który został ponownie znacjonalizowany, tym razem przez państwo polskie.

Pozbawieni środków do życia początkowo tułali się, korzystając z uprzejmości znajomych i byłych pracowników. Wreszcie Stanisław Fenrych założył w Lesznie sklep z nasionami, który sam prowadził. Zmarł po ciężkiej chorobie 27 października 1955 r. Jego żona dopiero w latach 80. doczekała się renty po mężu. W 2002 r. prochy małżonków uroczyście złożono w grobowcu na cmentarzu w Pudliszkach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu