Telekomunikacja Polska miała prawo sprzedać dane abonenta, choć nie jest pewne, że to właśnie on ma dług wobec spółki.
W maju 2004 r. Telekomunikacja Polska (TP) sprzedała firmie windykacyjnej Intrum Iustitia wierzytelności za niepłacone przez półtora roku rachunki wraz z danymi abonenta Waldemara K. Ten płacić nie chciał, bo od 2001 r. nie mieszka na posesji, na której jest telefon. Nie było też umowy między abonentem a TP — przyjęto, że istnieje ona na podstawie wniosku sprzed 32 lat o założenie telefonu.
Po cesji wierzytelności na rzecz Iustitii K. poskarżył się generalnemu inspektorowi ochrony danych osobowych (GIODO). Żądał, aby zakazał on TP przetwarzania i sprzedaży jego danych osobowych, bo po pierwsze — TP nie wyjaśniła, jakiego konkretnie rachunku telefonicznego dotyczy zadłużenie, a po drugie — to nie on jest dłużnikiem. GIODO odmówił i pouczył K., że nie jest władny badać umowy cywilne. K. może zwrócić się do sądu powszechnego.
— Ten pan powinien najpierw uregulować wierzytelność, a potem dochodzić jej od obecnej właścicielki posesji — mówi Piotr Wójcik, radca prawny GIODO.
Abonent jednak oddał sprawę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, domagając się uchylenia decyzji GIODO. Sąd przyznał rację GIODO.
— Wierzytelności mogły być przedmiotem cesji wraz z danymi osobowymi. Ich przetwarzanie nie naruszało praw i wolności Waldemara K. Zostały przekazane zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych jako niezbędne dla wypełnienia prawnie usprawiedliwionych celów wierzyciela — stwierdziła sędzia Ewa Kwiecińska. Wyrok jest nieprawomocny.