W środę kurs złotego nie ulegał większym zmianom. Cena dolara wahała się od 3,9230 do 3,9420 zł, a cena euro od 4,3555 do 4,3830 zł. Inwestorzy oczekiwali na publikowane po południu dane GUS dotyczące produkcji przemysłowej. Analitycy ankietowani przez agencję Reuters prognozowali, że roczna dynamika produkcji w lipcu wzrosła o 7,0 proc., a ceny produkcji sprzedanej przemysłu zwyżkowały o 1,9 proc. Oficjalne dane GUS były dużo lepsze od oczekiwań. okazało się, że produkcja w lipcu była aż o 10,3 proc. wyższa niż przed rokiem. Wzrost cen produkcji sprzedanej przemysłu był niższy od prognoz — 1,8 proc.
Polska waluta zareagowała na te informacje wzrostem notowań. O godzinie 16.06 dolara wyceniano na 3,9265 zł, a euro na 4,3670 zł. Złoty ma szanse na dalszy wzrost notowań. W najbliższych dniach rynek zapewne z niecierpliwością będzie oczekiwał na wynik odbywającego się 26 i 27 sierpnia posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej. Jak wynika z wtorkowej wypowiedzi Marka Borowskiego, marszałka Sejmu, do wyboru nowego członka RPP i jego ślubowania może dojść już na posiedzeniu 26 sierpnia. Oznaczałoby to, że mógłby on uczestniczyć w drugim dniu posiedzenia rady. Biorąc pod uwagę fakt, że największe szanse na wybór ma zwolennik redukcji stóp Jan Czekaj, rosną szanse na minimalną, 25-pkt obniżkę.
Za granicą euro nadal traciło na wartości do dolara. W pierwszych godzinach sesji kurs EUR/USD zniżkował z 1,1147 do 1,1082. Inwestorzy sprzedawali euro za dolary z coraz większym niepokojem, patrząc na stan gospodarki Eurolandu. O godz. 8.45 francuski instytut statystyczny INSEE podał wstępne dane o tempie wzrostu gospodarczego tego kraju w II kwartale bieżącego roku. PKB Francji spadł o 0,3 proc. licząc kwartał do kwartału. Na rynku oczekiwano, że PKB w okresie kwiecień – czerwiec nie ulegnie zmianie. Inwestorzy równie chętnie zamieniali wspólną walutę także na jeny, by przeznaczyć je na zakup akcji notowanych na japońskich giełdach. Kurs EUR/JPY zniżkował o 100 pkt z 132,20 do 131,20 i znalazł się na najniższym poziomie od 15 lipca.
Do dalszych spadków ceny euro nie doszło i po godzinie 13.00 kurs EUR/USD zaczął rosnąć sięgając poziomu 1,1141. Po opublikowanych po zamknięciu wtorkowego handlu słabych wynikach spółki Hewlett-Packard zanosiło się na to, że środowa sesja na Wall Street rozpocznie się od spadków. Tak też się stało. Spadł zarówno Nasdaq, jak i Dow Jones. O 16.06 euro wyceniano na 1,1129 dolara.
Pokonanie przez kurs EUR/USD technicznych wsparć w okolicy poziomów 1,1050/40 otwiera drogę do kolejnej przeszkody, jaką jest poziom 1,1000. Bardzo dużo zależy jednak od Wall Street. Powrót optymizmu na giełdach to podstawowy czynnik mogący pociągnąć cenę dolara do góry.
Na rynkach azjatyckich notowania amerykańskiej waluty do jena spadły. Kurs USD/JPY zniżkował z 118,80 do 118,25. Wsparciem dla jena było znaczne zainteresowanie ze strony inwestorów akcjami notowanymi na tokijskim parkiecie. Indeks Nikkei 225 zwyżkował po raz trzeci z rzędu, tym razem o 1,16 proc. Po godzinie 10.30 kurs USD/JPY w szybkim tempie zwyżkował do 118,60. Wcześniej wiceminister finansów ds. międzynarodowych Zembei Mizoguchi powtórzył, że ostatni wzrost ceny jena jest zbyt gwałtowny.
Kto wie, być może za wzrostem ceny dolara stały właśnie władze Japonii, ukrycie interweniując na rynku. Jedno jest pewne. Zbyt mocny jen szkodzi konkurencyjności japońskiego eksportu i władze z całą pewnością nie pozwolą na spadek kursu USD/JPY grubo poniżej poziomu 118,00.