Euro do złotego było najdroższe od miesiąca. Porannego pogorszenia nastrojów nie zdołały odwrócić doniesienia z Grecji, gdzie tamtejszy minister finansów oświadczył, że Ateny dostały więcej czasu na realizację reform. W pewnym stopniu wpływ na to mogło mieć dementi Niemiec, chociaż wydaje się, że ostatecznie Grecja dostanie więcej czasu na wypełnienie wszystkich zobowiązań. Praktycznie bez echa przeszły też słowa prezesa Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghiego, który w Bundestagu zapewniał parlamentarzystów, że uruchomiony we wrześniu program OMT nie będzie ukrytym finansowaniem rządów.

Ostatnie osłabienie złotego, pomimo że w przypadku euro oznacza ruch o 5 groszy, a w przypadku dolara o 7 groszy, w ciągu półtora tygodnia nie zmienia jeszcze układu sił na wykresie w średnim terminie. W dalszym ciągu kursy EUR/PLN i USD/PLN pozostają w szerokich trendach bocznych i brakuje poważnych argumentów przemawiających za szybkim wybiciem. Może to powodować kilkunastogroszowe zmiany w kolejnych tygodniach.