O przebiegu zamykających pierwszy tydzień nowego roku na amerykańskich giełdach notowań zadecydowały najnowsze dane makro. Ich „optymistyczny” wydźwięk zachęcił do wyraźniejszych ruchów stronę popytową, która podczas wcześniejszych sesji z dystansem podchodziła do walorów spółek reprezentujących tradycyjne sektory gospodarki. Ostatecznie indeks Dow Jones zyskał 0,71 proc., zaś Nasdaq Composite 1,26 proc.
Amerykańska gospodarka stworzyła w grudniu poza sektorem rolniczym o połowę mniej miejsc pracy niż zakładały to prognozy ekonomistów. To paradoksalnie dobra informacja, gdyż zwiększa prawdopodobieństwo, że Fed przestanie się w takim stopniu jak do tej pory obawiać wzrostu inflacji (nie zwiększy się znacząco popyt wewnętrzny), co z kolei może doprowadzić do zahamowania cyklu podwyżek stóp procentowych.
W prestiżowej średniej Dow Jones udanie zaprezentowały się papiery Hewlett-Packarda i IBM. Druga ze spółek poinformowała, że zamierza w 2008 r. zamrozić firmowy fundusz emerytalny. Oznacza to znaczne ograniczenie ryzyka związanego z koniecznością uzupełniania jego kasy w przypadku spadku wartości aktywów.
Po kreską znalazły się natomiast akcje giganta informatycznego, Microsoftu. Analitycy Credit Suisse obniżyli z „ponad rynek” do „neutralnie” rekomendacji dla spółki z Redmond.
Na rynku technologicznym umocnił się trend wzrostowy na walorach Google, najpopularniejszej wyszukiwarki internetowej. Tym razem było to zasługą podniesienia oceny inwestycyjnej przez Goldman Sachs, który poszedł śladem Piper Jaffray i Bear Stearns.
Ten sam bank inwestycyjny przychylniejszym okiem spojrzał w piątek na papiery Yahoo!, podnosząc prognozę zysku konkurenta Google.