Linia orzecznicza Trybunału Konstytucyjnego (TK) w kwestiach podatkowych jest od kilkunastu lat dość stabilna. Tropi naruszanie przez władzę praw płatników, pilnuje vacatio legis itp. Dlatego wczorajsze orzeczenie TK w sprawie podwyższenia od 1 lutego 2012 r. składki rentowej naprawdę warto zapamiętać, jako że wyznacza nowy trend.

Skarżącym ustawę posłom PiS chodziło o to, że w grudniu 2011 r., czyli zaraz po zwycięskich wyborach, koalicyjny rząd PO-PSL przeprowadził ją przez parlament w tempie wariackim, wykorzystując procedurę pilną. A przecież takiego trybu konstytucyjnie nie wolno stosować dla ustaw podatkowych.
Okazało się, że składka rentowa to nie to samo co podatek, ponieważ ma charakter „celowy i ekwiwalentny”. Jest daniną publiczną, ale to pieniądze zaadresowane. Stanowią przychód Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, z którego wypłacane są świadczenia dla osób ubezpieczonych.
Poza tym przy składce rentowej nie ma zakazu, podobnie jak dzieje się to z VAT, wprowadzania zmian w trakcie roku kalendarzowego, czyli ustawa nie musi być ogłoszona do 30 listopada roku poprzedniego. Dwa zdania odrębne, uznające składkę jednak za podatek, złożyli sędziowie powołani w czasach, gdy w Sejmie miało większość skarżące ustawę PiS.
Taki rozkład opinii w TK to absolutna norma…