Danske Bank wieszczy recesję

JKW
opublikowano: 23-12-2008, 00:00

Jest nowy lider w wyścigu na najgorszą prognozę wzrostu PKB Polski w 2009 r. Danske Bank twierdzi, że gospodarka skurczy się o 0,5 proc.

Jest nowy lider w wyścigu na najgorszą prognozę wzrostu PKB Polski w 2009 r. Danske Bank twierdzi, że gospodarka skurczy się o 0,5 proc.

W 2009 r. polska gospodarka będzie się zwijać. PKB zmniejszy się o 0,5 proc. Tak twierdzi Lars Christiensen, główny ekonomista duńskiego banku Danske Bank. To pierwsza prognoza zakładająca ujemną dynamikę. Dotychczas największym pesymistą był Michał Dybuła, główny ekonomista BNP Paribas, według którego w przyszłym roku PKB wzrośnie o 0,4 proc.

— To już nie spowolnienie gospodarcze, lecz prawdziwa recesja. Wiem, że żaden inny ekonomista nie prognozuje tak złej sytuacji w Polsce, ale groźba ujemnej dynamiki PKB jest realna — mówi Lars Christiensen.

Według niego, główną przyczyną kłopotów polskiej gospodarki jest mocne załamanie koniunktury w strefie euro i kryzys na rynkach finansowych.

— Jacek Rostowski, minister finansów, jeszcze niedawno zapewniał, że Polska jest bezpieczna i nie zagrażają jej zawirowania w światowych finansach. Dziś już widać bardzo dobrze, że kryzys nie omija Polski. Produkcja przemysłowa gwałtownie spada, runęły inwestycje. Zbliża się mocne osłabienie aktywności w budownictwie, konsumpcja będzie spadać, a bezrobocie rosnąć — wylicza Lars Christiensen.

Jego zdaniem, w 2009 r. w kłopotach będzie też złoty.

— Presja na polską walutę nie osłabnie do końca 2009 r. Czeka nas też seria obniżek stóp procentowych (co sprzyja deprecjacji) do 3,5 proc. na koniec 2009 r. Złoty będzie więc słabnąć, choć tempo deprecjacji nie będzie tak szybkie, jak w ostatnich miesiącach — przewiduje ekonomista.

Katastrofa nam nie grozi

Łukasz Tarnawa

ekonomista PKO BP

Prognoza Larsa Christiensena może niepokoić, bo jest to poważny i rozsądny ekonomista. Na pewno wie, co mówi. Uważam jednak, że kreślony przez niego scenariusz jest zbyt pesymistyczny i przez to mało realistyczny. Sprawdziłby się tylko wówczas, gdyby sytuacja w gospodarce światowej, a zwłaszcza w strefie euro, okazała się gorsza od kreślonej w czarnych scenariuszach. Takiego rozwoju wydarzeń trudno się dzisiaj spodziewać. Według mnie wzrost gospodarczy w przyszłym roku wyniesie 2,1 proc., co i tak oznacza mocne hamowanie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JKW

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane