Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Z takiego założenia zdaje się wychodzić stołeczna spółka deweloperska Dantex, która odżegnuje się od inwestycji poza aglomeracją warszawską.

— Zdecydowani jesteśmy pozostać tylko w Warszawie. Stolica jest niekwestionowanym liderem sprzedaży. To tu każdego roku sprzedaje się tyle mieszkań, ile łącznie w pozostałych sześciu największych polskich aglomeracjach. Nie bez znaczenia dla naszej strategii jest też znajomość rynku i coraz bardziej złożonych procedur administracyjnych. W stolicy mamy za sobą wiele zrealizowanych projektów. Wiemy więc, ile czasu potrzebujemy od momentu zakupu gruntu do rozpoczęcia budowy, i jesteśmy w stanie efektywnie planować pracę nad inwestycją — wyjaśnia Marek Roefler, prezes Danteksu.
W pierwszym kwartale 2017 r. Dantex sprzedał 233 mieszkania. To o 15 proc. więcej niż rok temu. W całym 2016 r. nabywców znalazło 879 lokali. W 2017 r. ma ich być ponad 1 tys. Na tym poziomie Dantex zamierza utrzymywać się w najbliższych latach. Celuje więc w 36-42 proc. ubiegłorocznej sprzedaży Atalu. Konkurent działa jednak w siedmiu aglomeracjach. Archicom sprzedał 934 mieszkania, nie ruszając się z Wrocławia. Robyg znalazł nabywców na 2957 lokali — połowę w Warszawie, połowę w Gdańsku. Natomiast Dom Development sprzedał w ubiegłym roku 2735 lokali niemal wyłącznie w Warszawie. Ostatnio jednak postanowił przejąć dewelopera z Trójmiasta.
— Nie ma jednej, idealnej strategii. Liczy się to, czy została dobrze zaplanowana. Wejście na nowy rynek jest obarczone bardzo dużym ryzykiem, związanym z koniecznością zorientowania się w lokalnych preferencjach dotyczących choćby lokalizacji. Warszawa to rzeczywiście wielki rynek z doskonałą sprzedażą, ale obecnie najtrudniejszy, jeśli chodzi o zakup ziemi — komentuje Katarzyna Kuniewicz, partner w firmie doradczej Reas.
Nie nasza skala
Deweloperska historia Danteksu zaczęła się w 1996 r. Za mieszkania firma wzięła się jednak dopiero w 2008 r. Do działalności na rynku biurowym nie zamierza jednak wracać.
— Dzisiaj w segmencie biurowym zostali deweloperzy budujący wieże za miliardy złotych, do których przeprowadzają się najemcy z budynków, które jeszcze niedawno były otwierane, a teraz nie mają najemców. Przy obecnych wycenach sprzedaż naszych aktywów biurowych nie wchodzi zaś w grę — mówi Marek Roefler. Dantex dysponuje biurowcami w Warszawie i Katowicach. Ze względu na coraz większe trudności z pozyskiwaniem gruntów pod budownictwo mieszkaniowejest raczej gotowy burzyć biurowce, by na ich miejscu postawić bloki mieszkalne. Buldożery mogą przenieść do historii warszawski kompleks przy ul. Płockiej, gdzie znajduje się m.in. centrala Danteksu. W kwietniu 2017 r. rozpoczęły się tam prace związane z budową stacji metra.
— Po jej uruchomieniu będzie to atrakcyjna lokalizacja dla budownictwa mieszkaniowego — przyznaje Marek Roefler.
Prywatnie lepiej
Spółka, która w 2008 r. planowała debiut giełdowy, odżegnuje się teraz od jakiejkolwiek formy obecności na rynku kapitałowym. — Kredyt bankowy kosztuje 4 proc., a za pożyczkę w formie obligacji deweloper musi zapłacić dużo więcej. Giełda jest w odwrocie. Więcej firm się z niej wycofuje, niż na nią wchodzi — tłumaczy Marek Roefler.
OKIEM EKSPERTA
Stolica ma sporo pustostanów
TOMASZ CZUBA, dyrektor działu wynajmu powierzchni biurowych w Jones Lang LaSalle
Wskaźnik powierzchni niewynajętych w Warszawie wynosi obecnie 14 proc., więcej niż w Krakowie czy Wrocławiu. Niemniej, twierdzenie, że nowe budynki stoją puste, to przesada. Świadczą o tym chociażby dane popytowe — w pierwszym kwartale 2017 r. wynajęto194 tys. mkw. biur. Budynki w miarę nowe, przy dobrej obsłudze klienta są w stanie nadal utrzymywać wysoki poziom wynajęcia. Starsze budynki mogą mieć z tym pewien problem, ale to kwestia odpowiedniej strategii i marketingu.