Każda firma jest firmą IT

Partnerem publikacji jest Dell Technologies
opublikowano: 04-11-2021, 16:35
aktualizacja: 04-11-2021, 16:42

Rozmowa z Dariuszem Piotrowskim, dyrektorem generalnym polskiego oddziału Dell Technologies

Z jednej strony, mamy ogromny wzrost zapotrzebowania na sprzęt i usługi IT. Z drugiej, zerwane łańcuchy dostaw i problemy z dostępnością półprzewodników. Funkcjonowanie w tych okolicznościach to dziś największe wyzwanie w branży IT?

Dariusz Piotrowski, dyrektor generalny polskiego oddziału Dell Technologies
Dariusz Piotrowski, dyrektor generalny polskiego oddziału Dell Technologies

Dariusz Piotrowski: Brak dostępności komponentów, a w szczególności półprzewodników, to już problem skali światowej, z którym zmaga się coraz więcej branż. Proces cyfryzacji przyspiesza, zarówno w przemyśle, jak i w życiu. Przemiany społeczne i sposób, w jaki zmieniają się nasze domy czy nawet miasta, wymuszają ogromny popyt na półprzewodniki. Dziś sytuacja przeszła z fazy chaosu do fazy bardziej kontrolowanych niedoborów, dzięki czemu możemy skupić się na zarządzaniu tym wyzwaniem. W Dell Technologies radzimy sobie z tym dobrze, co jest konsekwencją 37-letniej pracy i budowania zaufania w łańcuchach dostaw. Jesteśmy solidnym partnerem wywiązującym się terminowo ze zobowiązań a nasze działania są transparentne. Patrząc z perspektywy całego rynku IT, notujemy nawet kilkakrotnie mniejsze opóźnienia niż inne firmy.

„Chipageddon” szybko się nie skończy?

Obecna sytuacja może utrzymywać się jeszcze rok lub dwa, tyle potrwa wybudowanie nowych fabryk produkujących chipsety. Nawet w momencie, gdy inwestycje już ruszyły, pełną moc produkcyjną osiągną dopiero za ponad rok. Musimy się liczyć również z tym, że popyt będzie jeszcze większy niż ten, pod który dziś projektujemy nowe fabryki. Cyfryzacja rozwija się w zawrotnym tempie i wchodzi do wielu sektorów. We wszystkich dziedzinach IT — od usieciowienia, przez bezpieczeństwo, po produkcję serwerów, komputerów, oprogramowania i usług — obserwujemy niespotykany wcześniej boom. To oś działania wszystkich segmentów rynku IT. Lekcja wyniesiona z pandemii jest prosta — bez cyfryzacji nie da się myśleć o rozwoju.

Czy to doświadczenie zmieniło podejście firm do procesu zakupowego? Wcześniej głównym kryterium była cena.

Zdecydowanie tak. Firmy zrozumiały, jak ważna jest pewność i przewidywalność dostaw, dzięki czemu bardziej proaktywnie planują inwestycje. Wzrosła rola usług, wiele firm postawiło na model door-to-door, który w razie potrzeby pozwala dostarczyć sprzęt nawet w kilka godzin, a w przypadku kluczowych menedżerów często zależy od tego ciągłość działania organizacji. Zmieniło się też postrzeganie środowiska pracy w domu. Klienci zaczęli zwracać uwagę na jakość kamery, głośników czy monitora. Odkryli rozwiązania, które są w ofercie już od dawna, takie jak podwójne monitory — jeden ułożony poziomo, a drugi pionowo. Jeśli ktoś dużo pracuje na dokumentach tekstowych, ten ustawiony w pionie poprawi jakość pracy. Zwiększyło się również zainteresowanie panoramicznymi ekranami, na których można ułożyć wiele aplikacji. Wzięliśmy pod uwagę nowe potrzeby klientów i zmieniliśmy plany produkcyjne. W zaledwie kilka miesięcy pandemii zbudowaliśmy zupełnie nową kamerę i głośniki z redukcją szumów. Wszystko po to, by dać użytkownikom maksymalny komfort podczas wideokonferencji.

Zmienić musiał się też model pracy, także w fabrykach.

Byliśmy na to przygotowani. Przejście na pracę zdalną zajęło nam jeden dzień. Każdy pracownik biurowy mógł wziąć swój komputer i za pomocą VPN-a pracować z domu z dostępem do wszystkich potrzebnych zasobów. Fabryka w Łodzi przeszła na pracę hybrydową dosłownie w ciągu jednego dnia. Dzięki dobremu zarządzaniu, w czasie pandemii nie mieliśmy nawet chwili przestoju. Ulokowanie produkcji w wielu miejscach także daje nam dużą elastyczność, bo nawet jeśli w Chinach mamy przestój, to polska fabryka jest w stanie szybko przejąć zamówienia.

Praca zdalna to jednak nowe zagrożenia. Według różnych badań liczba cyberataków podczas pandemii wzrosła nawet o 600 proc.

Zdalny tryb pracy rozluźnił politykę bezpieczeństwa. W atakach phishingowych celem stały się nie tylko maile prywatne, ale też korporacyjne. Cyberprzestępcy w większym stopniu zaczęli wykorzystywać metody socjotechniczne — usypiać czujność użytkowników. Założenie, że w domu jesteśmy bezpieczni, pojawiło się bezpodstawnie. Także zakupy komputerów były kontrolowane w mniejszym stopniu, bo liczyło się przede wszystkim zdobycie sprzętu. Po kilkunastu miesiącach firmy się zorientowały, że to nie jest dobre podejście.

Jakie narzędzia najlepiej radzą sobie z zagrożeniami?

Działy IT mają narzędzia zdalnego administrowania całym urządzeniem albo partycjami. Mamy Virtual Desktop czy szyfrowanie VPN, podnoszące bezpieczeństwo pracy z dowolnego miejsca. Proponujemy jednak jeszcze inne rozwiązanie. Historycznie do IT podchodzono tak, że najpierw powstawała infrastruktura, a potem zabezpieczenia, firewalle, programy antywirusowe, polityki bezpieczeństwa etc. W średnich i dużych firmach jest to zwykle ok. 70 systemów zabezpieczeń. Nie chcemy dojść do sytuacji, gdy ta liczba wzrośnie do 200, bo funkcjonowanie w tak złożonych systemach będzie utrudnione. Proponujemy więc zabezpieczenie wewnętrzne, takie które znajduje się w „DNA” produktu. W komputerze, serwerze czy data center mamy wbudowane specjalne mechanizmy. Jeśli np. na macierz dyskową następuje atak typu ransomware, nasze algorytmy wykrywają anomalie szyfrowanych wiadomości i zatrzymują atak, reagując na najniższym poziomie. A elementów wzmacniających całą infrastrukturę jest wiele.

Ale i tak coś złego może się wydarzyć, choćby z powodu błędu ludzkiego.

W takich sytuacjach proponujemy koncepcję cyfrowego bunkra. Zwykle firmy posiadają dane, backup, ewentualnie backup do backupu, ale to wszystko może zostać przejęte i zaszyfrowane. Proponujemy oddzielny cyfrowy bunkier — urządzenie i oprogramowanie, w których przechowywana jest złota kopia danych i procesów kluczowych dla funkcjonowania organizacji. Gdy dojdzie do ataku, ze złotej kopii można odtworzyć wszystko w ciągu godzin lub dni, a nie w ciągu tygodni, jak w przypadku standardowych rozwiązań. Ostatnim aspektem jest bezpieczeństwo łańcucha dostaw. Znane są przypadki ataków, gdy na sprzęcie cyberprzestępcy umieszczali aktywowany później mikrochip i setki tysięcy komputerów zostało zainfekowanych — łącznie z instytucjami rządowymi w USA. Przy dostawie musimy mieć pewność, że paczka przychodzi dobrze zabezpieczona, obudowa nie została otwarta i nie doszło do modyfikacji. My te zabezpieczenia posiadamy i zwracamy na nie uwagę. Na tym nie wolno oszczędzać, lecz niestety czasem firmy wybierają oszczędność rzędu kilku procent, narażając się tym samym na potężne koszty związane z utratą wszystkich danych.

W cyfryzacji obserwujemy spore rozwarstwienie. Lepiej radzą sobie duże firmy, a te małe i średnie często musiały w ciągu kilku miesięcy przejść przez procesy zaplanowane na kilka lat.

Ten skok technologiczny często wykonywany był powierzchownie. Nauczyliśmy się korzystać z aplikacji pozwalających pracować zdalnie. Tylko czy za tym wszystkim poszły zmiany w infrastrukturze lub centrach danych? Niewiele firm zabezpieczyło wcześniej środki na taką inwestycję. Starają się więc one optymalizować procesy poprzez analizę kosztów. Mogą liczyć na dostawcę, który zaoferuje model w pełni usługowy. Stosując rozwiązanie takie jak APEX Custom Solutions, jeśli klient ma potrzebę składowania danych, nie musi kupować wielkiego urządzenia czy całego data center. Zamiast tego będzie on mógł działać w modelu pay-per-use i rozszerzać usługi wraz ze wzrostem firmy. Obserwujemy też olbrzymie zapotrzebowanie na wiedzę w zakresie IT. Każdy element cyfryzacji wiąże się z kosztami, ma też określoną trudność wdrożenia. Szukamy więc rozwiązań, które mają największy wpływ na biznes, można je wdrożyć możliwie najszybciej przy optymalizacji kosztów. Doradztwo, które pozwala określić potrzeby w obszarze cyfryzacji, jest w tej chwili bezcenne i najważniejsze.

Dostawca IT musi już nie tylko odpowiadać na aktualne potrzeby klientów, ale też przewidywać te przyszłe?

Firmy mocno rozszerzają horyzonty i co za tym idzie, mają dziś większe oczekiwania. Kiedyś np. sektor bankowy patrzył wyłącznie na bezpośrednią konkurencję, dziś organizacje patrzą cross-sektorowo. Jeśli działam w branży telekomunikacyjnej, to zastanawiam się, czy przydadzą mi się rozwiązania np. z sektora energetycznego. Od dużych dostawców oczekuje się szerszego spojrzenia na biznes, zwłaszcza że IT stało się uniwersalne. Dziś mamy narzędzia i aplikacje używane w wielu branżach, jak choćby czujniki IoT, które są stosowane między innymi w rolnictwie, czy przy produkcji. Dobry dostawca powinien pokazywać przykłady z różnych branż i rynków — od zachodniej Europy po Amerykę i Azję.

Uruchomienie programu Future Thinkers miało w tym pomóc?

To był prawdziwy strzał w dziesiątkę. W tym programie połączyliśmy ludzi z różnych branż i działów. Osoby z marketingu mogły poznać punkt widzenia kogoś z działu produkcji. Zaproszeni eksperci rozmawiali o potencjalnych megatrendach i możliwych zdarzeniach. Tamte rozmowy bardzo nam pomogły zbudować zaufanie. Słuchaliśmy klientów i dzięki partnerskiemu podejściu możemy się lepiej przygotować na niespodziewane wydarzenia. Jedną z najcenniejszych walut w czasie pandemii okazało się nic innego, jak zaufanie. Przeszliśmy na komunikację zdalną, co utrudnia budowę nowych relacji. My budowaliśmy nasze przez kilkadziesiąt lat. Wspieramy naszych partnerów i podwykonawców, przekazujemy najlepsze praktyki, chociażby w kontekście zrównoważonego rozwoju. Mamy najbardziej zaawansowany proces recyklingu w branży IT, przetwarzamy plastik, kartony, a nawet metale ciężkie pozyskiwane z urządzeń. Przekazujemy te kompetencje dalej, dzielimy się wiedzą. Pokazujemy, jak przejść na zieloną energię i przetwarzać komponenty. Jak posprzątać stanowisko pracy, by zebrać plastik i użyć go potem do produkcji obudowy. Takie podejście procentuje, szczególnie w trudnych i wyjątkowych sytuacjach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane