Właściciel przybytku, Hermann „Pascha” Müller powiedział Kronen Zeitung, że nie chce być dalej „alfonsem urzędu podatkowego”.

- Przez ostatnią dekadę zapłaciłem prawie 5 mln EUR podatków – powiedział Müller. - Problem polega na tym, że urząd podatkowy chce coraz więcej, a nie robi nic, aby zwalczyć nielegalną prostytucję na ulicach i w prywatnych lokalach – dodał.
Skarży się, że ma kontrole co 14 dni.
- Nie zostawili mi żadnego pola manewru – powiedział Müller.
Według austriackiej prasy, wiadomość o jego proteście rozeszła się błyskawicą i przed domem publicznym ustawiła się kolejka zainteresowanych. Określany mianem „króla dzielnicy czerwonych latarni” Müller poinformował jednak, że musi rozczarować setki klientów, bo ma już „komplet”. Zapowiedział jednak, że ponieważ akcja przyniosła mu wielki rozgłos, chce ją powtórzyć za cztery do ośmiu tygodni.
