Davos 2026: Przewidywanie nieprzewidywalności

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2026-01-26 19:45

W stosunku do poprzednich edycji Davos udział Polski zyskał nową jakość. W hermetycznym centrum WEF tradycyjnie reprezentowana była czołówka polityczna oraz szefowie wielkich firm, natomiast w jego otoczeniu przy Promenade siłami podmiotów prywatnych zorganizowane zostały aż dwa pawilony.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Coroczny mityng fundacji Światowe Forum Ekonomiczne (WEF) w szwajcarskim Davos skupiał w minionym tygodniu uwagę zarówno klasy politycznej, jak też globalnych rynków. Było to jak najbardziej zasadne, skoro do ośrodka narciarskiego w Alpach Retyckich zjechało na 56. edycję WEF ponad 60 szefów państw i rządów oraz wielokrotnie większa liczba ministrów i innych decydentów, a także 850 prezesów czołowych firm świata. Wszyscy oczywiście z orszakami, którym liczebnie przewodził dwór prezydenta USA. Fundacja WEF podaje liczbę wydanych 3000 identyfikatorów różnego poziomu dostępu do tzw. grodu, czyli hermetycznie wygrodzonego centrum kongresowego. Do tego trzeba doliczyć podobną rzeszę obracających się w funkcjonalnym podgrodziu bez wstępu do właściwego WEF, w placówkach państw i organizacji w wynajętych obiektach wzdłuż Promenade, głównej ulicy Davos.

Uczestnicy megazbiórki publikowali w mediach standardowych i społecznościowych tysiące wypowiedzi, opinii i tez. Oficjalny lejtmotyw 56. edycji WEF „Duch dialogu” daje się przetworzyć na wypadkową setek paneli, konferencji i wywiadów: „Aktywnie przyjmujemy świat jaki jest, a nie czekamy na świat, jakim chcielibyśmy być”. W przełożeniu na konkrety trzeba obiektywnie przyznać, że w Davos wyjątkowo czuje się, jak napięcia geopolityczne bezpośrednio wpływają na decyzje biznesowe oraz rynki. Podstawową umiejętnością menedżerską na każdym poziomie zarządzania staje się… przewidywanie nieprzewidywalności. Potwierdziła to huśtawka nastrojów na WEF związana choćby z narcystycznymi fanaberiami Donalda Trumpa, którym z konieczności poświęcałem komentarze z Davos w trzech poprzednich PB.

W stosunku do minionych edycji tegoroczny udział Polski w Davos zyskał nową jakość. W hermetycznym centrum konferencyjnym tradycyjnie reprezentowana była czołówka polityczna oraz szefowie wielkich firm, odpowiednio zasobnych, albowiem sektor komercyjny wnosi za zaproszenie kwoty wielu tysięcy dolarów. Tropem prezydenckich poprzedników panelistą we właściwym WEF został Karol Nawrocki, notabene w polskich placówkach podgrodzia naturalnymi personalnymi atrakcjami byli Aleksander Kwaśniewski i Andrzej Duda. Oczywistością był udział w WEF tak ważnych dla jego tematyki ministrów, jak Radosław Sikorski i Andrzej Domański. Dla mnie dużym zaskoczeniem było ujrzenie z identyfikatorem WEF – merytorycznie całkowicie naturalne, chociaż przez firmę nie było nagłaśniane – szefa… Agencji Wywiadu. Pułkownik Paweł Szota posiada w służbie doświadczenie ćwierćwieczne, taka zbiórka globalnej śmietanki to fantastyczna wręcz kopalnia najróżniejszych wieści, w tym z najwyższej półki technologicznej.

Polskie podmioty w tym roku zorganizowały przy Promenade aż dwa niezależne od siebie pawilony. Tradycja zapoczątkowana została w 2019 r. organizowaniem Polskiego Domu, a potem Domu Trójmorza, finansowanych z polecenia rządowego przez najbogatsze spółki państwowe. Rok temu zaaranżowany został skromniejszy Polish Business Hub (PBH), dzięki wysiłkowi spółki doradczej Hermonde i jej szefowej Sylwii Daleckiej. W tym roku PBH został powtórzony, przy wsparciu m.in. Billennium i Kulczyk Investments, pod tematycznym patronatem Ministerstwa Cyfryzacji. Po drugiej stronie ulicy wynajęty został nieco większy pawilon Leaders Forum powered by Poland. Głównym organizatorem programowym było Centrum Stosunków Międzynarodowych oraz THINKTANK, czyli personalnie prezes Małgorzata Bonikowska. Uczestniczyli liczni partnerzy instytucjonalni, zaś koszty podzielił dość nietypowy tercet: Adamed, Autopay i Grupa Żabka. Międzynarodowa ekspansja wpisuje się w strategię tych firm. Program obu placówek istotnie różnił się od dawnego Polskiego Domu. Obowiązywał język wyłącznie angielski, udało się ściągnąć bardzo wartościowych panelistów, a także dość harmonijnie podzielić – bez wcześniejszej koordynacji – tematykę branżowo. W podgrodziu WEF wyszła z tego bardzo sensowna promocja Polski, co najważniejsze – siłami prywatnych podmiotów, bez rządowego rozkazu dla spółek skarbu państwa.