"Debiut PZU będzie udany. Nie podejmuję się jednak podania kursu" - mówi w rozmowie z "PB" Wiesław Rozłucki, były wieloletni prezes warszawskiej giełdy. Dodaje, że w USA, w ostatnich kilkudziesięciu latach, na giełdowym debiucie spółek można było zarobić średnio 16 proc. A warto zauważyć, że sporo akcji w ofercie publicznej PZU trafiło właśnie w ręce Amerykanów.
Współzałożyciel GPW zastrzega, że dużo zależy od nastrojów na światowych rynkach finansowych. Rozłucki pociesza jednak, że "piątkowy strach szybko nie wróci".
"Cieszy mnie, że PZU zakończył dominację lewarów w Polsce. To szkodziło rynkowi. Ten model sprzedaży ograniczył kupujących do graczy giełdowych, którzy podejmowali relatywnie wysokie ryzyko. A nam przecież chodziło o masowy akcjonariat" - mówi Rozłucki.
Jest też spokojny, jeśli chodzi o pracę giełdowych komputerów w dniu jutrzejszym. "Dobrze pamiętam debiut PKO BP. Na giełdzie przerzuciliśmy wtedy siły komputerów tylko na ten jeden papier. PKO BP była obsługiwana przez kila razy większą moc, niż zwykle" - wspomina Rozłucki.
Cała rozmowa z Wiesławem Rozłuckim - w środowym "Pulsie Biznesu"