Decyzja KE nie odbije się na polskiej gospodarce

Sonda "Pulsu Biznesu"

WIESŁAW ROZŁUCKI

Zobacz także

pierwszy prezes GPW

Pierwsza reakcja warszawskiej giełdy polega na braku reakcji. Może to wynikać z tego, że decyzja Komisji Europejskiej była spodziewana, a od tej decyzji do sankcji jest jeszcze daleka droga. Gdyby jednak do sankcji doszło, będzie to negatywny czynnik dla naszej giełdy. U międzynarodowych inwestorów zapalą się lampki ostrożnościowe z pytaniami o to, co będzie dalej i jak potoczą się relacje Polski z Unią Europejską. To będzie widać w cenach. Zresztą to, że WIG20 jest poniżej poziomu sprzed ostatnich wyborów prezydenckich, świadczy o tym, że mimo bardzo dobrych wyników gospodarki istnieje obawa o to, co czai się na horyzoncie.

MARCIN KIEPAS

główny analityk grupy Kantoryplus.pl

Przez poprzednie cztery dni złoty zyskiwał, więc jednogroszowe osłabienie do euro po decyzji Komisji Europejskiej należy traktować jako reakcję chwilową, wynikającą z pojawienia się pretekstu do realizacji zysków. Decyzja Komisji Europejskiej jest niewątpliwe złą wiadomością pod względem wizerunkowym. Dopóki inwestorzy będą sądzili, że jest to decyzja polityczna, która nie zostanie skonsumowana, czyli żadnych sankcji nie będzie, głębszej reakcji na rynku walutowym też się nie spodziewam. Poza tym inwestorzy patrzą głównie na gospodarkę, a jej wyniki są świetne i w tym kontekście czynniki polityczne schodzą na drugi, a nawet trzeci plan. Nawet jeśli w nowej perspektywie budżetowej Polska otrzyma mniej pieniędzy w różnych funduszach, to jest to perspektywa kilku lat.

ANDRZEJ ARENDARSKI

prezes Krajowej Izby Gospodarczej

Myślę, że wczorajsza decyzja Komisji Europejskiej nie będzie miała istotnego wpływu ani na inwestorów zagranicznych, ani na polskie firmy. Na taki scenariusz się zanosiło, nie sądzę więc, aby wszczęcie wobec Polski procedury z art. 7 doprowadziło w najbliższym czasie do nerwowych ruchów inwestorów, nie mówiąc o wycofywaniu zagranicznego kapitału. Do tego nie dojdzie w krótkiej perspektywie. Inwestorzy wiedzą, że makroekonomiczne podstawy naszej gospodarki są stabilne a spięcie polskiego rządu z Brukselą trwa od dłuższego czasu, więc zdążyli do tego „przywyknąć”. Oczywiście rząd powinien konflikt zażegnać i doprowadzić do porozumienia. Kolejny etap, czyli ewentualne nałożenie sankcji, miałoby tragiczne skutki dla naszej gospodarki.

MACIEJ GRELOWSKI

przedsiębiorca

Wizerunek naszego kraju w kontekście praworządności jest już tak popsuty, że decyzja Brukseli o uruchomieniuart. 7 tylko go utrwali. Pieniądze inwestorów nie znają jednak granic i nie mają przekonań politycznych, więc dopóki w Polsce będzie można zarabiać, dopóty inwestorzy będą robić swoje. Biznes patrzy na siłę rynku i popyt, które są satysfakcjonujące. Dlatego uważam, że w krótkim okresie decyzja Komisji Europejskiej nie odbije się na naszej gospodarce. Natomiast jeżeli kryzys w relacjach Polski z Unią Europejską będzie narastał i rząd nie zawrze porozumienia dostatecznie szybko, zaczną się prawdziwe problemy.

KORNEL KOT

analityk rynków finansowych DM TMS Brokers

Każde działanie, które wiąże się z nakładaniem sankcji, godzi w wizerunek inwestycyjny Polski. Efektem pierwszej reakcji inwestorów było osłabienie kursu złotego w relacji do euro o 80 pipsów. To niedużo, ale należy wziąć poprawkę na to, że jesteśmy w okresie okołoświątecznym,w którym zmienność jest ograniczona. Krok wykonany przez Komisję Europejską będzie miał dalsze implikacje dla Polski i nie chodzi jedynie o ryzyko osłabiania kursu złotego, ale także gorszą pozycję negocjacyjną w Unii Europejskiej i to, że będziemy postrzegani jako niepokorni „outsiderzy”. Mogą na tym ucierpieć m.in. interesy ekonomiczne, a w pierwszym rzucie klimat inwestycyjny. Niepokój inwestorów wobec sytuacji w Polsce jest, moim zdaniem, przesadzony. Po pierwsze dlatego, że Unia Europejska lubi krytykować i znajdować „tematy zastępcze”. Po drugie, o ile wiem, reforma sądownictwa w Polsce nie jest skończona, więc krok komisji był przedwczesny.

ANDRZEJ MALINOWSKI

prezydent Pracodawców RP

Decyzja Komisji Europejskiej o uruchomieniu wobec Polski art. 7 nie jest zaskakująca, a obywatele i przedsiębiorcy mogli się tego spodziewać, obserwując wydarzenia w ciągu ostatnich miesięcy. Nie odbieram tego jako formy represji, ale jako zaproszenie, co prawda twarde, ale jednak zaproszenie polskiego rządu do dalszej dyskusji z Unią Europejską na temat praworządności w naszym kraju. Krótkoterminowo środowa decyzja Brukseli nie wpłynie na polską gospodarkę ani na pogorszenie jej wizerunku w oczach zagranicznych inwestorów i polskich przedsiębiorców. Prawdziwe problemy mogą się pojawić, jeżeli nasz rząd nie przystąpi do rozmów z Unią Europejską i nie doprowadzi do zawarcia porozumienia. Ambicje polityczne należy schować do szuflady i natychmiast rozpocząć rozmowy, które są konieczne dla ochrony interesu całej polskiej gospodarki. Katastrofalne dla naszego kraju skutki miałoby eskalowanie sporu i pójście rządu na kolejne zwarcie. Ewentualne decyzje o sankcjach boleśnie odbiłyby się na ratingach gospodarczych i inwestycjach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński, Jarosław Królak, Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Decyzja KE nie odbije się na polskiej gospodarce