Podczas wczorajszej sesji notowania naszej waluty, zgodnie z oczekiwaniami, spadły. Po wtorkowym spekulacyjnym wzmocnieniu, na skutek pogłosek o wygasaniu w środę opcji walutowej jednego z największych przedsiębiorstw, inwestorzy zdecydowali się na realizację zysków, korzystając z relatywnie niskich cen walut. Kurs USD/PLN wzrósł z poziomu 3,8100 do 3,8675, natomiast cena euro zwyżkowała z poziomu 4,4120 zł do 4,4595 zł.
Osłabienie złotego spowodowane zostało także krytyką pomysłu Jerzego Hausnera przejściowego zwiększenia deficytu budżetowego. We wtorek wicepremier ds. gospodarczych powiedział, że może do tego dojść w przypadku, gdyby wykorzystanie w budżecie 9 mld zł z rezerwy rewaluacyjnej okazało się niemożliwe. Bogusław Grabowski z RPP wyraźnie zaznaczył, że NBP nie będzie pomagał w obchodzeniu przepisów ograniczających poziom długu publicznego w relacji do PKB poprzez uwolnienie części środków z rezerwy na spłatę zadłużenia zagranicznego.
Po południu premier Leszek Miller zwrócił się do prezydenta o powołanie na stanowisko ministra rolnictwa dotychczasowego sekretarza stanu tego resortu, 29-letniego Wojciecha Olejniczaka. Pod koniec dnia złoty zdołał się nieco wzmocnić. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 3,8525 zł, a euro na 4,4445 zł.
Na dziś zapowiedziane są rozmowy przedstawicieli rządu z NBP. Nie da się ukryć, że decyzja banku w sprawie ewentualnego uwolnienia części środków z rezerwy rewaluacyjnej będzie w najbliższym czasie jednym z głównych czynników, determinujących wartość złotego. Na rynku, podobnie jak w ostatnich dniach, może być gorąco.
W Azji w środę wartość dolara wobec japońskiej waluty spadła z 119,51 do 118,86. Jen zyskał na wartości na fali znacznego zainteresowania inwestorów japońskim rynkiem akcji, wynikającym przede wszystkim z opublikowanych we wtorek przez Bank of Japan lepszych niż oczekiwano danych o nastrojach japońskich przedsiębiorców. W środę główny indeks tokijskiego parkietu Nikkei 225 zyskał 3,38 proc. i znalazł się na najwyższym poziomie od 9 miesięcy. W ciągu dnia minister finansów Masjuro Shiokawa powiedział, że nie oczekuje większej korekty wzrostów indeksu Nikkei, ale wyraźnie zaznaczył, że poprawa stanu gospodarki Japonii nie jest tak wyraźna, jak wskazywałyby na to wzrosty cen akcji. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 119,11 JPY. W przypadku utrzymania się popytu na notowane na japońskim rynku giełdowym akcje, cena dolara do jena może dalej spadać, na początku w kierunku poziomu 118,50, a potem 117,50. Pytanie tylko, na jak duży spadek kursu pozwolą władze.
W Europie we wtorek po południu, po publikacji danych o niższym niż oczekiwano wzroście indeksu ISM, cena euro do dolara sięgnęła poziomu 1,1610. Do większej przeceny amerykańskiej waluty jednak nie doszło z powodu pozytywnego odebrania przez ekonomistów faktu wzrostu wartości wchodzącego w skład ISM indeksu nowych zamówień. Kurs EUR/USD zaczął zniżkować, a jego spadki były kontynuowane również podczas środowego handlu. W trakcie trzeciej w tym tygodniu sesji w oczekiwaniu na publikowane po południu dane z USA o zamówieniach w przemyśle cena euro do dolara zniżkowała z 1,1569 do 1,1514. O godz. 16.00 okazało się zaś, że w maju zamówienia w amerykańskim przemyśle wzrosły o 0, 4 proc. Choć dane były lepsze niż oczekiwano, nie doprowadziły jednak do dalszego wzmocnienia dolara. O godz. 17.00 euro wyceniane było na 1,1537 USD.
Czwartek przyniesie publikację kolejnej serii danych zarówno z Eurolandu, jak i USA. Inwestorzy z niepokojem oczekują przede wszystkim na informacje świadczące o stanie amerykańskiego rynku pracy. Notowania europejskiej waluty do dolara powinny poruszać się w przedziale 1,1470 -1,1625.