Decyzja OPEC przeceniła akcje spółek paliwowych

opublikowano: 2001-11-15 22:16

Notowania czołowych giełd zdominowały w czwartek mocne spadki spółek paliwowych oraz wzrosty akcji linii lotniczych. W konsekwencji główne indeksy USA oraz Starego Kontynentu zakończyły dzień minimalnymi zmianami. Na początku sesji analitycy spodziewali się spadków, gdyż gracze mogli realizować zyski po ostatnich zwyżkach, wywołanych sukcesami w Afganistanie i dobrymi danymi makro.

Przed rozpoczęciem sesji w USA gwałtownie spadły notowania amerykańskich kontraktów i indeksów europejskich, gdyż na rynku pojawiły się nieuzasadnione pogłoski o wybuchu obok teksańskiego rancza, na którym przebywali prezydenci George W. Bush i Władimir Putin.

Nastroje inwestorów poprawiły się po publikacji kolejnych danych w USA. Departament Pracy poinformował o spadku liczby nowych bezrobotnych, a Departament Handlu podał, że poziom zapasów amerykańskich przedsiębiorstw spadł mocniej niż oczekiwano. W mniejszym tempie niż się spodziewano zmalała też aktywność gospodarcza w Filadelfii. Połączenie tych informacji ze środowymi danymi o sprzedaży detalicznej umocniło popyt, który powstrzymał przecenę indeksów.

Bezpośrednią przyczyną przeceny spółek paliwowych jest spadek cen ropy na rynkach światowych. W czwartek kurs baryłki ropy Brent spadł poniżej 18 dolarów, do poziomu najniższego od czerwca 1999 r. Niska cena paliwa jest wyrazem rozczarowania decyzją krajów OPEC, które warunkowo chcą zmniejszyć wydobycie o 1,5 mln baryłek dziennie. Warunek jednak jest trudny do spełnienia, gdyż pozostali producenci surowca mogą nie ograniczyć wydobycia o wymagane 0,5 mln baryłek. Niskie ceny ropy przeceniły wartość spółek naftowych. W Paryżu TotalFinaElf stracił 7,07 proc., a Royal Dutch 6,3 proc., natomiast w Londynie Shell T&T spadł 6,2 proc., a British Petroleum 7,5 proc. Najwiekszy producent w sektorze petrochemicznym Exxon Mobil stracił na Wall Street 4,2 proc.

Z kolei niekwestionowanymi liderami wzrostów okazały się papiery linii lotniczych. Akcje przewoźników zostały mocno przecenione po katastrofie Airbusa w Nowym Jorku, o którą posądzano terrorystów. Tymczasem według ostatnich doniesień przyczyną katastrofy jest najprawdopodobniej turbulencja wywołana przez startującego wcześniej Jumbo Jeta. Pomiędzy startami samolotów nie zachowano wystarczającego odstępu czasowego, co nie ma nic wspólnego z terrorem. Po tych informacjach wzrosły akcje praktycznie wszystkich linii lotniczych. W Europie British Airways zyskał 17,8 proc., Air France 10,14 proc., a Lufthansa 8,3 proc. Za oceanem American Airlines zarobił 4,3 proc., a jego rywal United Airlines 5,8 proc.

Paweł Kubisiak, [email protected]