Deficyt znów będzie rósł

W ubiegłym roku dziura w sektorze finansów publicznych była najniższa od dekady. Resort finansów studzi jednak optymizm i zapowiada wzrost deficytu

Po rozczarowujących danych o zadłużeniu, które w 2016 r. urosło szybciej, niż przewidywał rząd, nastroje poprawia nieco wykonanie budżetów: państwa, władz lokalnych i ubezpieczeń społecznych. Ubiegły rok zamknął się deficytem sektora w wysokości 2,4 proc. PKB — to najniższy wynik od 2007 r. i jeden z trzech najlepszych w ostatnim dwudziestoleciu. W resorcie finansów nie patrzą jednak w przyszłość przez nadmiernie różowe okulary.

FISKUS ODKŁADA OSZCZĘDZANIE: Leszek Skiba, wiceminister finansów, przyznaje, że w tym roku dziura w finansach się pogłębi, ale już od 2018 r. rząd podejmie wysiłek i stopniowo zacznie ją zasypywać. Ekonomiści wątpią w zaciskanie pasa tuż przed wyborami.
Wyświetl galerię [1/2]

FISKUS ODKŁADA OSZCZĘDZANIE: Leszek Skiba, wiceminister finansów, przyznaje, że w tym roku dziura w finansach się pogłębi, ale już od 2018 r. rząd podejmie wysiłek i stopniowo zacznie ją zasypywać. Ekonomiści wątpią w zaciskanie pasa tuż przed wyborami. Marek Wierciszewski

— W 2017 r. deficyt publiczny wyniesie 2,9 proc. PKB, a w kolejnych latach — zgodnie z regułą wydatkową — będzie się obniżał o około 0,4 pkt. proc. PKB rocznie — mówi Leszek Skiba, wiceminister finansów.

Inwestycje robią nadwyżkę

Ubiegłoroczny wynik sektora instytucji rządowych i samorządowych to zasługa splotu niekoniecznie dobrych okoliczności. Chociaż deficyt spadł o 0,2 pkt. proc. i oddalił się od unijnych limitów, powodów do satysfakcji nie ma zbyt wielu. Poprawa sytuacji fiskalnej to głównie efekt załamania w inwestycjach. Wydatki majątkowe samorządów spadały w dwucyfrowym tempie i dzięki temu władze lokalne zaksięgowały aż 7,7 mld zł nadwyżki. Na razie jednak przy ul. Świętokrzyskiej wyliczenia GUS przyjęto za dobrą monetę.

— Finanse publiczne są w dobrej kondycji. Deficyt jest istotnie niższy — o około 0,6 pkt. proc. PKB — od założonego w projekcie ustawy budżetowej, gdy przewidywano, że razem z dochodami z aukcji LTE — efekt netto na poziomie 0,4 pkt. proc. PKB — wyniesie 2,6 proc. PKB — przypomina Leszek Skiba, podkreślając, że pomogła nie tylko samorządowa nadwyżka, ale także wzrost dochodów z VAT. Gdyby unijni statystycy pozwolili nam zaliczyć w pełni wpływy z aukcji LTE w dochodach sektora finansów, to deficyt spadłby nawet do 2 proc. PKB. Jednak zgodnie z unijnymi standardami, musimy rozłożyć cyfrową dywidendę na 15 rat. W tym roku deficyt będzie trudniej utrzymać na niskim poziomie. W kasie państwa przybyło wydatków związanych z programem 500+, a w ostatnim kwartale trzeba będzie wysupłać dodatkowe pieniądze na pokrycie rachunku za obniżkę wieku emerytalnego. W kolejnych latach odwrócenie reformy będzie zaś coraz szybciej pogłębiało deficyt FUS.

Budżet bez napięć

Ekonomiści zwracają uwagę, że wraz z ożywieniem gospodarczym wzrosną wydatki inwestycyjne, ale poprawi się też baza podatkowa. Dzięki zabiegom księgowym ze zwrotami VAT w grudniu fiskus zapewnił sobie nieco oddechu na ten rok. Styczeń i luty przyniosły historyczną, sięgającą 900 mln zł, nadwyżkę. Ponadto solidnie rosną wpływy z podatku od towarów i usług, które w dwóch pierwszych miesiącach roku zwiększyły się o 40 proc. r/r. Nawet po skorygowaniu ich o przyspieszone zwroty i likwidację kwartalnych rozliczeń wzrost sięga 12 proc. i gdyby takie tempo utrzymało się do końca roku, to plan zakładający zebranie z VAT 143,5 mld zł mógłby się powieść.

— Według naszych szacunków, które z oczywistych względów po trzech miesiącach roku mogą być obarczone dużym ryzykiem, tegoroczny deficyt powinien okazać się przynajmniej 20 mld zł niższy od planu — mówi Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego. Taki scenariusz zakłada utrzymanie dotychczasowego tempa wzrostu dochodów z VAT, 8 mld zł zysku z NBP i tradycyjnie niewykonanie wszystkich wydatków. Europejskie statystyki nie będą jednak wyglądały tak różowo, bo nie da się w nich uwzględnić wpłaty banku centralnego. Jednak przyspieszająca gospodarka, pojawiająca się coraz wyraźniej inflacja i wysiłki na rzecz uszczelnienia systemu podatkowego, przynajmniej przez najbliższe kwartały pozwalają ministrowi finansów spać spokojnie.

— Niemniej nawet w przypadku umiarkowanego spowolnienia dynamika dochodów podatkowych prawdopodobnie wyraźnie spadnie, podczas gdy koszty stałe, związane choćby z programem 500+, pozostaną bez zmian. W rezultacie w okresie spowolnienia deficyt może wzrosnąć znacznie powyżej 3 proc. — uważa Piotr Kalisz. Dlatego eksperci od dłuższego czasu radzili rządzącym zaciskanie pasa w lepszych gospodarczo czasach, żeby można go było popuścić, gdy przyjdzie dekoniunktura.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu