Deklaracje bez pokrycia

Tomasz Brzeziński
18-05-2006, 00:00

Premier zapowiedział kolejne duże oferty publiczne państwowych spółek. Na giełdę trafią m.in.: Poczta Polska, PZU i koncerny energetyczne.

Kazimierz Marcinkiewicz zapewnił wczoraj, że jego rząd zamierza wzmacniać rozwój warszawskiej giełdy, m.in. poprzez kierowanie na nią kolejnych dużych spółek, które zwiększą kapitalizację GPW.

— Rozwój giełdy będzie następował dzięki ciągle jeszcze istniejącym spółkom skarbu państwa. W ciągu następnych dwóch lat znajdą się na niej takie ważne polskie firmy, jak LOT, PZU, Poczta Polska, Polska Grupa Energetyczna i Południowy Koncern Energetyczny — zapowiedział szef rządu.

To dobra wiadomość dla inwestorów, choć dwuletni horyzont jest dość odległy, a dla rządu bardzo bezpieczny. Do tej pory, od zmiany ekipy rządzącej, ministerstwo skarbu nie wprowadziło na GPW ani jednej państwowej spółki. Odkładano natomiast bądź rezygnowano z kolejnych, przygotowanych jeszcze przez poprzedników, ofert. Z blisko dziesięciu spółek (w tym sprzedaży kolejnych pakietów akcji), które szykowano do wejścia na warszawski parkiet, lista skurczyła się zaledwie do dwóch: Fabryki Sklejka-Pisz i Ruchu. I wcale nie jest pewne, czy zadebiutują w tym roku.

Spośród spółek wymienionych przez premiera Marcinkiewicza najszybciej na giełdzie mógłby wylądować LOT. Poczta Polska nie jest nawet spółką akcyjną, ale przedsiębiorstwem państwowym, i to nadal wymagającym restrukturyzacji. PGE istnieje na razie na papierze. Zgodnie z rządowym programem dla elektroenergetyki, firma ma powstać w wyniku konsolidacji BOT, Polskich Sieci Elektroenergetycznych i dystrybutorów prądu. PKE też czeka konsolidacja z dwiema grupami dystrybucyjnymi.

Także PZU nie wydaje się być gotowe do szybkiej prywatyzacji. Nadal bowiem trwa ostry spór z holenderskim Eureko, mniejszościowym akcjonariuszem największego polskiego ubezpieczyciela.

Holendrzy wygrali przed trybunałem arbitrażowym wyrok, który potwierdza, że Polska złamała umowę prywatyzacyjną, zapewniającą im większość w spółce. Chcą też 6 mld zł odszkodowania. Rząd liczy na ugodę, choć z drugiej strony nie rozmawia z inwestorem. Na razie jego organy (nadzór ubezpieczeniowy) robią wszystko, żeby Eureko nie mogło zwiększyć udziałów, skupując akcje od inwestorów finansowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Brzeziński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Deklaracje bez pokrycia