Dementi w sprawie gazu

Anna Bytniewska
opublikowano: 2007-07-03 00:00

Gazprom twierdzi, że nie zamierza przejąć EuRoPol Gazu, ale chce, by decyzje w spółce zapadały jednomyślnie. Najlepiej po jego myśli.

Gazprom twierdzi, że nie zamierza przejąć EuRoPol Gazu, ale chce, by decyzje w spółce zapadały jednomyślnie. Najlepiej po jego myśli.

Rosyjski Gazprom zaprzecza, by dążył do przejęcia kontroli nad EuRoPol Gazem (zarządzającym polskim odcinkiem jamalskiego gazociągu), blokując porozumienie o cenach transportu rosyjskiego gazu na Zachód i wywierając presję na polską część zarządu firmy.

Zapalne walne

21 czerwca miało odbyć się walne EuRoPol Gazu, którego główni akcjonariusze —Gazprom i PGNiG — mają po 48 proc. walorów. Ale się nie odbyło, bo rada nie dogadała się nawet w sprawie przyjęcia sprawozdania finansowego za 2006 r. Gazprom bowiem domagał się najpierw zaakceptowania przez PGNiG obniżenia opłat za przesył gazu oraz rezygnacji z uprzywilejowanej pozycji polskiego prezesa.

— Zarzuty, że Gazprom blokuje decyzje w EuRoPol Gazie, są bezpodstawne. Ostatnie walne nie odbyło się ze względu na nieobecność Krzysztofa Głogowskiego, prezesa PGNiG i wiceprzewodniczącego rady nadzorczej EuRoPol Gazu — twierdzi Gazprom.

PGNiG odpowiada, że to nieprawda.

— Walne nie odbyło się, bo Gazprom oświadczył, że będzie wetować uchwały. Przedstawiciele PGNiG stwierdzili, że w takiej sytuacji nie ma sensu przeprowadzać obrad. To może był błąd, bo gdyby się odbyło, to okazałoby się, komu zależy na porozumieniu — mówi Tomasz Fill, rzecznik PGNiG.

Ale to mogła być też taktyka PGNiG. W radzie EuRoPol Gazu decydujący głos ma przewodniczący, którego wysuwa Gazprom. Obecnie rada nie ma szefa, bo od kilku miesięcy walne spółki nie może się zebrać. Władzę w rękach trzyma więc Krzysztof Głogowski, wiceszef rady. Z kolei w zarządzie decydujący głos ma prezes, którego również wybiera walne, ale kandydaturę wysuwa strona polska. Rosjanie znaleźli się w defensywie.

— Powołany przez Polskę prezes EuRoPol Gazu nie powinien mieć prawa decydującego głosu — uważa Gazprom.

Każdy sobie

Według Gazpromu, również wysokość taryf tranzytowych pokrywa koszty działalności EuRoPol Gazu i spłatę pożyczek. Ale powołuje się na decyzję polskiego sądu z 5 czerwca 2007 r., która — jego zdaniem — potwierdziła, że taryfy muszą być uzgodnione jednomyślnie.

— Nigdy nie twierdziliśmy, że Gazprom nie płaci za przesył. Uważamy natomiast, że nie płaci w pełnej wysokości — wyjaśnia Tomasz Fill.

Możesz zainteresować się również: