Deweloperzy chcą przebudowy MdM

  • Emil Górecki
opublikowano: 03-09-2014, 00:00

Pieniądze, które nie zostaną w tym roku wykorzystane na rządowy program, wrócą do budżetu. Nie tak być powinno — alarmuje branża.

Wprowadzenie możliwości finansowania przez program Mieszkania dla Młodych (MdM) wkładów budowlanych w inwestycjach spółdzielni mieszkaniowych, zwiększenie dotacji dla rodzin z dziećmi i rozszerzenie katalogu osób, które mogą przystąpić do kredytu mieszkaniowego z beneficjentem programu — to główne założenia nowelizacji ustawy o wsparciu państwa w nabyciu pierwszego mieszkania.

FOT. ARC

Głównym celem urzędników Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju (MIR) było zwiększenie wykorzystania MdM. Według danych Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK), do końca lipca beneficjenci zawarli jedynie 7,6 tys. umów i wykorzystali nieco ponad 23 proc. przeznaczonej na ten rok puli. W tegorocznej puli jest 600 mln zł. Niewykorzystane pieniądze wrócą do budżetu. Polski Związek Firm Deweloperskich (PZFD) uważa, że zaproponowane przez ministerstwo poprawki tych statystyk nie poprawią.

— Spółdzielnie mieszkaniowe budują około 3 proc. mieszkań na rynku i już mają możliwość uczestniczenia w programie MdM, jeśli oferują mieszkania w trybie ustawy deweloperskiej, a nie prawa spółdzielczego. Tylko 3,7 proc. wnioskujących o wsparcie to rodziny wielodzietne. Problem polega na tym, że na rynku zwyczajnie nie ma mieszkań, które spełniałyby wszystkie kryteria MdM — mówi Konrad Płochocki, dyrektor PZFD. Liczba mieszkań kwalifikujących się do programu MdM jest niska — w Krakowie to około 5 proc. całej oferty, w Lublinie — 4 proc., a we Wrocławiu — 8 proc. Znacznie lepiej jest w Gdańsku, gdzie kwalifikuje się co drugie mieszkanie, i w Poznaniu (co trzecie).

— Chcemy zaproponować, by rząd wobec rodzin wielodzietnych zrezygnował z wymogu, by wsparcie mogło dotyczyć tylko pierwszego mieszkania. Bądźmy realistami. Jeśli ktoś ma troje dzieci, musiał je gdzieś wychowywać. Chcemy też, by wsparciem mógł być objęty zakup mieszkania droższego, na przykład do średniej ceny na rynku, ale przy zachowaniu dotychczasowej wysokości dopłaty. Trzeci postulat dotyczy uporządkowania samego procesu tworzenia wskaźnika metra odtworzeniowego, który jest podstawą do tworzenia wysokości limitu — mówi Konrad Płochocki.

Wskaźnik wartości metra odtworzeniowego powierzchni jest co kwartał ogłaszany przez wojewodów na podstawie danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), który natomiast uzyskuje je od firm deweloperskich. Jednak nieprecyzyjna metodologia i niedokładne wypełnianie formularzy zniekształcają dane, bo pomijają podatek VAT, koszty poniesione przez dewelopera po uzyskaniu pozwolenia na użytkowanie i jego marżę.

— Rozbieżności szacujemy na 10-12 proc. wartości inwestycji. Dodatkowo w małych miastach dane są zniekształcane przez raporty spółdzielni mieszkaniowych czy TBS, które nie raportują kosztów pozyskania ziemi, bo ich nie ponosiły — zauważa Konrad Płochocki.

PZFD zaproponuje także, by pieniądze niewykorzystane z rocznego limitu nie wracały do budżetu, ale przechodziły na kolejne lata. MIR na uwagi czeka do połowy września.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane