Branża deweloperska nie zwalnia hamulca. W styczniu 2023 r. spółki wystartowały z budową 5,8 tys. lokali. To aż o 20,7 proc. mniej niż w tym samym okresie 2022 r. – informuje GUS.
- Z danych jasno wynika, że deweloperzy czekają na lepsze czasy. Przygotowane projekty lądują na „półce”, w oczekiwaniu na wyższą sprzedaż i niższe koszty finansowania, czyli niższe stopy procentowe. Musimy jednak pamiętać, że w momencie, kiedy te wszystkie projekty nagle trafią do wyceny u generalnych wykonawców, zaobserwujemy znaczny wzrost kosztów budowy – mówi Robert Chojnacki z serwisu tabelaofert.pl.

Rynek w głębokim dołku
Jak tłumaczy Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu Rynekpierwotny.pl, w przypadku budownictwa mieszkaniowego, hamowanie aktywności inwestycyjnej w pierwszych tygodniach roku to standard.
- Styczeń jest od lat najsłabszym miesiącem w mieszkaniówce, jeśli chodzi o statystyki, dotyczące rozpoczynanych budów. Ich liczba jest wtedy znacząco niższa od średniej całorocznej, wyznaczając tym samym dołek, od którego w kolejnych okresach następuje odbicie. Tym razem jednak rynek znajduje się w głębokiej defensywie. Nie ma więc żadnej gwarancji, że w kolejnych miesiącach nastąpi tradycyjne odbicie. Dane, dotyczące nowych budów sięgnęły dna, zniżkując do jednego z najniższych poziomów w historii. Może to sugerować, że inwestorzy wyraźnie przymierzają się do dalszego ograniczenia aktywności inwestycyjnej nie tylko w kolejnych miesiącach, ale i kwartałach – uważa Jarosław Jędrzyński.
Pomarańczowe światło
Bardziej optymistyczna w prognozach jest Ewa Palus, dyrektor Rednet Consulting.
Jej zdaniem aktywność deweloperską może odblokować program „Bezpieczny Kredyt 2%”, który ma wejść w życie nie później niż w III kwartale 2023 r.
- Powinien nie tylko ułatwić zakup pierwszego mieszkania, ale również zaktywizować przedsiębiorców, którzy będą chcieli skorzystać ze zwiększonego popytu. Deweloperzy niczym sprinterzy, czekają w blokach startowych z gotowymi projektami i przy okazji poprawy koniunktury, rozpoczną nowe inwestycje - uważa Ewa Palus.
Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments zwraca uwagą, że spółki uzyskały w styczniu 10,2 tys. pozwoleń na budowę.
- To co prawda mniej niż rok temu, ale więcej niż liczba inwestycji, na których faktycznie rozpoczęto prace budowlane. Może to sugerować, że firmy szykują się na lepsze czasy – uważa Bartosz Turek.
Jego zdanie, program „Bezpieczny Kredyt 2%” nie jest jedyną inicjatywą rządu, która może wskrzesić popyt.
- Informacja o podniesieniu podatków dla osób, które posiadają kilka mieszkań i chciałyby kupić kolejne, może skłaniać do poszukiwania lokum przed wejściem w życie nowych regulacji. Na osoby z grubszym portfelem podobnie może też działać zapowiedź rządowego programu ekstremalnie tanich kredytów dla osób, które chciałyby kupić pierwsze mieszkanie. Przecież jeśli dziś wiemy, że z programu skorzystać nie będziemy mogli, to pojawia się pokusa, aby kupić nieruchomość zanim oferta zostanie wyprzedana – uważa Bartosz Turek.
Drożyzna nie odpuszcza
Z najnowszych danych Otodomu wynika, że w styczniu 2023 r. stawki za metr na rynku pierwotnym poszły w górę aż o 10,1 proc. względem początku 2022 r. Na obniżki nie pozwalają m.in. rosnące koszty materiałów budowlanych. Z danych Grupy PSB wynika, że w styczniu 2023 r. poszybowały one aż o 17 proc., względem stycznia 2022 r. Największe zwyżki odnotowano w przypadku cementu i wapna – o 55 proc. Sucha zabudowa podrożała o 26 proc., ściany i kominy – o 21 proc., a płytki, łazienki i kuchnie - o 20 proc.
