Dezindustrializacja Europy

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Kraje arabskie i afrykańskie już wypełniły lukę na rynku stali po zablokowaniu dostaw z Rosji i Białorusi. Produkcja hutnicza w wielu krajach Europy zniknie bez pomocy

W ubiegłym tygodniu minęło 100 dni od powołania Mirosława Motyki na prezesa Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej (HIPH). Nie miał czasu na próżnowanie, firmy, które reprezentuje, przygotowują się do ciężkiej zimy, mierzą się ze skutkami wojny w Ukrainie oraz rosnącą konkurencją firm, np. z krajów azjatyckich i afrykańskich, które już zastępują na europejskim rynku dostawców stali z Rosji i Białorusi.

- Po siedmiu miesiącach tego roku zużycie jawne wyrobów stalowych [produkcja plus import minus eksport - red.] spadło w Polsce o 7 proc., z czego tylko w lipcu br. aż o 37 proc. Popyt wyhamował. Produkcja również się zmniejsza. Mamy częściowe dane za osiem miesięcy tego roku. W tym okresie produkcja spadła w Polsce o 5 proc., a w Europie o 7 proc. Jedynym regionem na świecie, gdzie produkcja hutnicza wyraźnie wzrosła, jest Środkowy Wschód. Odnotowano tam wzrost po ośmiu miesiącach o 7 proc. r/r. W samym Iranie zaobserwowano miesięczny wzrost produkcji na poziomie ponad 60 proc. Przedsiębiorcy z krajów tego regionu inwestują w rozwój, przygotowując się do ekspansji w Europie – mówi Mirosław Motyka.

Zielona stal z państw arabskich i Afryki

Firmy z państw Zatoki Perskiej rozwijają np. technologię DRI (Direct Reduced Iron), czyli bezpośredniej redukcji rudy żelaza. W tym procesie stosuje się gaz ziemny albo wodór, który docelowo ma być pozyskiwany z odnawialnych źródeł energii. Mirosław Motyka informuje też, że np. w Egipcie czy Maroku powstają gigantyczne farmy fotowoltaiczne, dzięki czemu producenci z tych regionów obniżą emisyjność w procesie produkcji. Jeśli Komisja Europejska wprowadzi zapowiadany program CBAM, czyli graniczny podatek węglowy dla importerów niespełniających norm emisyjnych, nie obejmie on wielu firm z państw azjatyckich czy afrykańskich, które będą w stanie dostarczać zieloną stal. Staną się silną konkurencją dla firm z Polski i z Europy. Zgodnie z pierwotnymi planami system ma wejść od przyszłego roku, ale najpierw miałby obowiązywać trzyletni okres przejściowy, w którym importerzy będą tylko składać raporty dotyczące emisyjności.

- Dlatego też staramy się przekonać urzędników Unii Europejskiej do pozostawienia programu safeguard co najmniej do czasu pełnego wdrożenia mechanizmów CBAM – dodaje Mirosław Motyka.

Safeguard to system kontyngentów i ceł importowych, który obowiązuje obecnie. Został wprowadzony w wyniku wojen celnych, w celu obrony europejskiego sektora stalowego.

Rosyjska stal w Europie

Mirosław Motyka podkreśla, że mimo sankcji na rosyjskie wyroby stalowe europejskie firmy wciąż muszą rywalizować z producentami z tamtego kraju.

  • Sankcje dotyczą wyrobów gotowych, ale nie objęły półwyrobów. To o tyle dziwne, że w przypadku Białorusi sankcje dotyczą zarówno wyrobów stalowych, jak i półwyrobów. Półwyroby z Rosji natomiast sprowadzają np. firmy tureckie i u siebie przetwarzają na wyroby gotowe informuje Mirosław Motyka.

Wskutek wyjątku dla Rosji w Europie wciąż działają firmy sprowadzające półwyroby do przetworzenia na kontynencie.

  • Apelujemy do przedstawicieli polskiego rządu oraz Komisji Europejskiej o objęcie sankcjami zakazu importu nie tylko wyrobów, ale także półproduktów z Rosji, i mamy nadzieję, że w kolejnym pakiecie nasze postulaty zostaną uwzględnione mówi prezes hutniczej izby.

Mirosław Motyka podkreśla, że europejskie firmy także przygotowują się do zielonej transformacji, mimo trwającego obecnie boomu na paliwa kopalne. Zapewnia, że w perspektywie długoterminowej hutnictwo nie ma innej drogi, musi przejść na technologie niskoemisyjne.

- Teraz musimy przygotować się i przetrwać trudną zimę, ale zakładam, że od wiosny zostaną wznowione prace mające na celu ograniczenie emisyjności. Bez transformacji energetycznej i bez wsparcia dla przedsiębiorców czeka nas dezindustrializacja Europy. Niektóre firmy mogą nawet nie przetrwać tej zimy – twierdzi Mirosław Motyka. Importerzy tymczasem rosną w siłę.

Zbyt niska kwota:
Zbyt niska kwota:
Mirosław Motyka, prezes HIPH, pozytywnie ocenia podjęcie przez rząd i parlament prac mających na celu wdrożenie w Polsce unijnych przepisów o pomocy publicznej dla firm, niezbędnej z powodu wysokich cen energii i gazu. W porównaniu z innymi krajami UE, za zbyt niską uważa jednak zaproponowaną przez nasz rząd kwotę wsparcia, przekraczającą 17 mld zł w latach 2022-24, dla wszystkich beneficjentów, nie tylko hutnictwa.
materiały prasowe

Źródła odnawialne kontra kopalne

Wiele rządów w Europie już pomaga przedsiębiorcom. Eksperci apelują więc o wdrożenie także w Polsce rozwiązań pozwalających obniżyć koszty energii i przejść na produkcję niskoemisyjną.

- Nie ma odwrotu od zielonej transformacji. Niemcy obecnie przeżywają perturbacje w związku z niską dostępnością gazu wskutek rosyjskiej agresji, ale ze względu na duży udział OZE w miksie energetycznym w perspektywie kilkunastu miesięcy zapewne znów będą mieć znacznie tańszą energię niż Polska, co ułatwi tamtejszym producentom rozwój produkcji opartej na źródłach niskoemisyjnych. Podobny trend powinien nastąpić także w innych krajach – podkreśla Mirosław Motyka.

By nie zostać w tyle, Polska także powinna rozwijać system OZE.

- Tymczasem przyjęty przez rząd projekt ustawy 10h w Sejmie nawet nie ma nadanego numeru i nie wiadomo, kiedy posłowie się nim zajmą. Jego przyjęcie jest pilnie potrzebne – podkreśla.

Projekt 10H, to tzw. ustawa odległościowa określająca lokalizację lądowych farm wiatrowych. Mirosław Motyka także uważa, że powinien on jak najszybciej wejść w życie.

- Równocześnie konieczne jest także przyspieszenie prac nad przepisami dotyczącymi tzw. linii bezpośrednich – twierdzi Mirosław Motyka.

Dzięki nim huty i inne zakłady energochłonne będą mogły wykorzystać swój potencjał do zwiększenia w Polsce inwestycji w odnawialne źródła energii. Hutnicza izba zabiega też o dalsze ograniczenie w Polsce wskaźnika redukcji tzw. zielonych certyfikatów, co pomoże w obniżeniu cen prądu.

Mirosław Motyka liczy też, że na forum krajowym i unijnym w najbliższych dniach zostaną określone zasady przeciwdziałania wysokim cenom energii elektrycznej, by podwyżki były mniej dotkliwe dla przedsiębiorców. Obawia się jednak, że tej zimy może zabraknąć gazu w Polsce i w innych krajach europejskich, co szkodzić będzie zarówno stabilności rynku energii elektrycznej, jak również – w segmencie stosowania - gazu w ciepłownictwie i w przemyśle.

- Podczas prac niedawno powołanego zespołu ds. sektorów energochłonnych rozmawiamy z przedstawicielami rządu o jak najlepszym wykorzystaniu gazu, który będzie dostępny w systemie, w tym m.in. o możliwości wprowadzenia systemu quasi-DSR w segmencie dostaw i rozliczania ewentualnych ograniczeń ilościowych w dłuższym okresie, uwzględnienia przypadków wielu punktów poboru gazu, itp. Dzięki temu firmom łatwiej będzie zaplanować proces produkcji zimą i uniknąć nieprzewidzianych zagrożeń w razie ograniczenia dostaw gazu – mówi Mirosław Motyka.

Przykładowo, producenci energochłonni w razie ryzyka ograniczeń w dostawach gazu sygnalizowanego przez dostawcę, mogą dobrowolnie wyłączyć jakieś linie, np. do remontu. W zamian otrzymają odszkodowanie. Zmniejszy się ryzyko, że zabraknie gazu dla tych, którzy potrzebują, zwłaszcza jesienią i zimą, produkować i zużywać to paliwo.

Okiem dystrybutora
Spadek popytu na stal zwiastuje recesję
Henryk Orczykowski
prezes Stalprofilu

Spadek zużycia stali w lipcu o 37 proc. oznacza recesję, a z naszych obserwacji rynkowych wynika, że dane za sierpień i wrzesień mogą być jeszcze gorsze. Oznaczają, że nie ma popytu na stal nie tylko w branży budowlanej, ale także motoryzacji czy AGD. Duży spadek zapotrzebowania na wyroby hutnicze pokazuje, że niski jest poziom inwestycji w całej gospodarce. Dziś dane pokazują spadek zużycia stali, a za dwa kwartały możemy zanotować ujemny wskaźnik PKB.

Przy niskim popycie na stal nie spodziewam się ekspansji importerów z państw arabskich czy afrykańskich, jednak kiedy sytuacja rynkowa się poprawi, rejon też może zyskać na znaczeniu. Już przecież organizowane są różnego rodzaju konferencje, misje gospodarcze, mające na celu zacieśnienie współpracy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane