DI BRE idzie pod prąd w energetyce

KZ
opublikowano: 2012-12-07 00:00

Kamil Kliszcz, analityk DI BRE Banku, nie zgadza się z tym, jak jego koledzy po fachu oceniają spółki z branży energetycznej, w szczególności Tauron.

Z ostatnich ośmiu rekomendacji dla tej spółki aż pięć brzmi „sprzedaj”, a ceny docelowe wynoszą 3,6-4,2 zł (kurs na GPW to 4,5 zł). Kamil Kliszcz radzi jednak kupować akcje śląskiej firmy, a obliczona przez niego cena docelowa 6,16 zł jest o ponad 35 proc. wyższa od rynkowej. „Po Tauronie oczekujemy pozytywnego zaskoczenia. Rynek nie dostrzega znacznych zapasów CO2 i skali oszczędności kosztowych” — przekonuje analityk DI BRE Banku.

Jego zdaniem, słabe zachowanie kursu Tauronu w tym roku to zaskoczenie, bo negatywne tendencje w branży w jego ocenie dotykają spółkę w najmniejszym stopniu. „Konsensus rynkowy na 2013 r. jest bardzo sceptyczny” — podkreśla Kamil Kliszcz. Według średniej prognoz analityków, zysk netto Tauronu spadnie o 43 proc., do 760 mln zł. Specjalista DI BRE szacuje, że będzie to 966 mln zł, a spółka utrzyma wysoką dywidendę, co oznacza, że w relacji do kursu dochód sięgnie 7 proc. Będzie to mniej więcej tyle, ile oferują CEZ czy PGE. DI BRE radzi trzymać akcje PGE (cena docelowa 18,1 zł) i CEZ (673,1 zł), a także akumulować papiery Enei (17,55 zł).