W amerykańskim Kongresie udało się osiągnąć tymczasowe porozumienie w sprawie limitu zadłużenia, a słabsze dane z tamtejszej gospodarki przesunęły oczekiwania rynku co do terminu rozpoczęcia procesu wycofywania się Fedu z programu skupu aktywów. Inwestorzy wrócili do zakupów, a zwyżkom pomogła realokacja kapitału z funduszy dłużnych do akcyjnych.
— To powinno wspierać wzrost cen akcji na giełdach — nie ma wątpliwości Michał Marczak, szef analityków DI BRE Banku. Specjalista zwraca jednak uwagę, że wyceny spółek nie tylko w Polsce, ale również na innych rynkach (jeśli porównać je z historycznymi poziomami) trudno uznać za szczególnie atrakcyjne. — Średni wskaźnik cena do prognozowanych zysków za 2014 r. dla portfela indeksu DAX to 12,1, a dla S&P500 14,6. Od początku roku C/Z na 2013 r. wzrósł dla DAX o 23 proc. Rynki znalazły się jednak w fazie obniżania oczekiwanej premii za
ryzyko lub dyskontowania wyników roku 2015, a w najbliższej perspektywie trudno znaleźć przewidywalne czynniki, które mogłyby na tyle wystraszyć uczestników rynku, żeby rozpoczęła się większa przecena akcji — uważa Michał Marczak.
Według szefa analityków DI BRE, sytuacja gospodarcza i stabilność regionu to doskonała zachęta dla inwestorów zagranicznych do zwiększania zaangażowania na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej, a reforma OFE nie powinna istotnie oddziaływać na postrzeganie naszego rynku w najbliższych tygodniach.