Diagności jadą na Ukrainę

Alina Treptow
opublikowano: 2016-09-12 22:00

Sieć Alab Laboratoria w poszukiwaniu wyższych marż powędrowała na Wschód. Szlaki przetarło konkurencyjne Synevo.

Choć na polskim rynku laboratoryjnym ciągle są duże możliwości rozwoju, głównie w ramach jego konsolidacji, sieć laboratoryjna Alab Laboratoria w poszukiwaniu wyższych marż rusza za wschodnią granicę.

— Przygotowujemy się do debiutu na Ukrainie. Znaleźliśmy już lokalnych partnerów, z którymi będziemy rozwijać sieć. Nie wykluczamy rozwoju przez przejęcia — mówi Bogusław Gnatowski, założyciel i udziałowiec Alab Laboratoria. Choć liczba ludności na Ukrainie jest wyższa niż w Polsce, poziom rozwoju rynku jest niższy — działa tam kilku większych graczy i kilkudziesięciu regionalnych. Szlaki z Polski do Kijowa zostały jednak przetarte, liderem, z około 50-procentowym udziałem w branżowym torcie, jest tam konkurent Alabu z Polski — Synevo, które należy do sieci medycznej Medicover. — Zainteresowaliśmy się tym rynkiem m.in. dlatego, że uzyskuje się tam wyższe marże niż w Polsce. W kraju wynoszą około 5 proc., na Ukrainie — nawet 20-30 proc. Służba zdrowia nie jest tam tak dobrze zorganizowana jak w Polsce i w większości wypadków pacjenci płacą za badania z własnej kieszeni — informuje Bogusław Gnatowski. Polscy przedsiębiorcy chętnie inwestują na Ukrainie. Producent okien Fakro ma tam trzy fabryki. Działają tam m.in. spożywczy Maspex, producent farb i lakierów Śnieżka i firmy meblarskie — Nowy Styl, i Black Red White. Rozwój warszawskiej spółki Alab na rynkach zagranicznych nie oznacza, że rodzimy schodzi na dalszy plan. — W Polsce rozbudowujemy sieć organicznie i rozwijamy się również poprzez akwizycje. Ostatnio kupiliśmy dwa laboratoria histopatologiczne — mówi Bogusław Gnatowski, zastrzegając, że nie jest już zaangażowany w rozwój spółki na krajowym rynku. © Ⓟ

1,3 mld zł Tyle jest wart polski rynek diagnostyki laboratoryjnej. Ukraiński jest o połowę mniejszy.