Dieselgate w polskim wydaniu czeka na wyrok

W sprawie fałszowania odczytów emisji spalin Volskwagena cisną w Polsce nie urzędy, ale grupa prawników. Jeśli im się uda, sowicie zarobią

Na 27 listopada Sąd Okręgowy w Warszawie wyznaczył termin wydania decyzji, czy sprawę, w której 54 osoby domagają się po 30 tys. zł od centrali koncernu Volkswagen, spółki Volkswagen AG z siedzibą w niemieckim Wolfsburgu, potraktuje jak pozew zbiorowy. Jeśli tak, do pozwu będą mogli przystąpić inni poszkodowani. Volkswagen Group Polska potwierdził wprowadzenie na polski rynek około 140 tys. pojazdów różnych marek z systemem manipulującym poziomem emisji spalin.

DWIE KWESTIE:
Zobacz więcej

DWIE KWESTIE:

Trzyosobowy skład orzekający, któremu przewodniczy Joanna Bitner, prezes Sądu Okręgowego w Warszawie, musi rozważyć dwie zasadnicze kwestie — czy sprawa podlega polskiej jurysdykcji oraz czy grupa czująca się poszkodowaną jest na tyle jednorodna, by postępowanie mogło się toczyć w ramach pozwu zbiorowego. Marek Wiśniewski

Do tego dochodzi import prywatny. Gdyby tylko 10 proc. właścicieli aut z oficjalnego kanału sprzedaży przystąpiło do pozwu, a Volkswagen przegrał sprawę, odszkodowania kosztowałyby go ponad 400 mln zł. Niemiecki producent aut nie chce tego komentować. Wczoraj odbyła się pierwsza rozprawa z powództwa wytoczonego przez Stowarzyszenie Osób Poszkodowanych przez Spółki Grupy Volkswagen AG. Uważa ono, że Volkswagen może przed polskim sądem odpowiadać za manipulowanie wskaźnikami emisji spalin, w samochodach, które jeżdżą po Polsce.

Dziewięcioro z piętnaściorga założycieli stowarzyszenia związanych jest z kancelarią prawną Świeca i Wspólnicy, która z tytułu prowizji od odszkodowań ma szansę na 84-210 mln zł. Jako rzeczoznawca ze stowarzyszeniem i kancelarią współpracuje Ryszard Cydejko, były członek zarządu Iberia Motor Company. Iberia to spółka należąca do Krystiana Poloczka, która przez wiele lat reprezentowała w Polsce hiszpańskiego Seata.

Współpraca przekształciła się w ostry konflikt sądowy, po tym jak niemiecki koncern — do którego należy Seat — postanowił dystrybuować seaty samodzielnie, poprzez spółkę Volkswagen Group Polska. Stowarzyszenie zapowiada pozwanie głównych marek koncernu Volkswagen, a więc poza Volkswagenem właśnie Seata i niemieckiego Audi. Sprawa przeciwko Skodzie Auto z czeskiej Mladej Boleslav już jest w sądzie. Złożone i zapowiadane pozwy to pokłosie ujawnienia procederu montowania w samochodach produkowanych przez koncern Volkswagen oprogramowania, pozwalającego na manipulację wynikami pomiarów emisji spalin.

Software wyłączał w silnikach Diesla system neutralizowania tlenków azotu podczas normalnej eksploatacji samochodu i włączał go po rozpoznaniu, że silnik poddawany jest testom. We wrześniu 2015 r. sprawę wykryły amerykańskie władze. Za oceanem niemiecki koncern zgodził się zapłacić gigantyczneodszkodowania, a jeden z jego inżynierów usłyszał nawet wyrok więzienia. Nawet w Niemczech urzędnicy podjęli decyzję o niedopuszczeniu do ruchu jednego z modeli aut. Efektywność polskich urzędów w tej sprawie jest na razie żadna.

Polskie prawo i urzędy

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) zajął się problemem po 16 miesiącach od ujawnienia procederu fałszowania odczytów spalin. Marek Niechciał, prezes UOKiK, poinformował przy tej okazji, że po ujawnieniu problemu Volkswagen podjął wobec sprzedawców aut działania, które mogły mieć wpływ na dochodzenie przez nabywców samochodów roszczeń wynikających z tytułu rękojmi albo niezgodności z umową. UOKiK nie udzielił nam informacji o tym, co w sprawie dzieje się po upływie dziesięciu miesięcy ani dlaczego zajął się dieselgate dopiero po 16 miesiącach od wybuchu afery.

Stowarzyszenie chciało zaktywizować Transportowy Dozór Techniczny (TDT). Jan Urbanowicz, dyrektor TDT, wystąpił jednak przeciwko stowarzyszeniu. W maju 2017 r. złożył pozew o naruszenie dóbr osobistych TDT. Domaga się od stowarzyszenia 50 tys. zł za wygłaszanie opinii, że TDT nie robi w sprawie Volkswagena tego, co mógłby zrobić. Złożona przez stowarzyszenie skarga na bezczynność TDT została odrzucona przez dwie instancje sądów administracyjnych. Stowarzyszenie domagało się od TDT unieważnienia świadectw homologacji dla aut z silnikami fałszującymi odczyty emisji spalin. Byłby to pierwszy krok do zablokowania ich ruchu po polskich drogach.

Z wyroków sądów administracyjnych wynika jednak, że prawo jest tak skonstruowane, iż na opieszałość TDT w sprawie cofnięcia homologacji mógłby się poskarżyć co najwyżej... sam Volkswagen. Z przekazanych „PB” wyjaśnień TDT wynika, że cofnięcie homologacji byłoby możliwe, gdyby homologacje cofnęły zagraniczne urzędy, które pierwotnie homologują auta koncernu. Unijne regulacje powodują, że w przypadku Volkswagena, TDT na podstawie przekazanej z Niemiec, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i Luksemburga dokumentacji podbija tylko swoją pieczątkę, nie prowadząc właściwie żadnych badań aut.

— W przypadku stwierdzenia, że dany typ pojazdu, na który wydane zostało świadectwo homologacji typu WE, może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa drogowego, zdrowia publicznego lub ochrony środowiska, producent proponuje organowi udzielającemu homologacji zestaw odpowiednich środków naprawczych w celu neutralizacji zagrożenia. Organ udzielający homologacji bezzwłocznie informuje organy innych państw członkowskich o proponowanych środkach — tłumaczy Antoni Mielniczuk, rzecznik TDT. W przypadku dieselgate Volkswagen uruchomił akcję naprawczą. TDT nie poczuwa się jednak do jakiejkolwiek kontroli jej efektów.

— Nie posiadamy narzędzi prawnych pozwalających na dokonywanie weryfikacji poprawności wydania świadectwa homologacji typu WE pojazdu wydanego przez organ innego państwa członkowskiego, w tym narzędzi do weryfikacji poprawności wykonywanych działań w ramach akcji naprawczej — wyjaśnia Antoni Mielniczuk.

Ekologia i osiągi

Efekt akcji naprawczej to clou pozwów złożonych przez Stowarzyszenie Osób Poszkodowanych przez Spółki Grupy Volkswagen AG oraz kancelarię Świeca i Wspólnicy. Mimo podlania sprawy ekologicznym sosem pozew motywowany jest tym, że silnik pracujący zgodnie z normami ma inne parametry spalania, a tym samym inne parametry eksploatacyjne, jak moc, moment obrotowy czy zużycie paliwa. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Dieselgate w polskim wydaniu czeka na wyrok