Dlaczego inflacja nie pokazuje drożyzny

opublikowano: 16-06-2019, 22:00

Przy okazji nowego odczytu inflacji odpowiadamy na często pojawiające się pytanie, dlaczego wskaźnik ten nie odzwierciedla zmian cen zauważanych przez miliony Polaków.

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w maju wzrosły o 2,4 proc. To oznacza wzrost cen o 0,2 proc. w porównaniu do kwietnia, a także korektę o 0,1 proc. w stosunku do szybkiego szacunku inflacji sprzed 2 tygodni. W ujęciu rocznym najwięcej podrożała żywność — o średnio 5 proc. Spadek cen zanotowały jedynie takie kategorie, jak sprzęt i usługi komunikacyjne (spadek o 2,6 proc.) oraz odzież i obuwie, które potaniały o 1,9 proc. Taki odczyt oznacza, że inflacja w Polsce konsekwentnie rośnie od początku roku, gdy w styczniu znajdowała się na poziomie 0,7 proc. Majowy odczyt to najwyższy poziom inflacji od listopada 2017 roku., kiedy poziom indeksu CPI osiągnął poziom równy celowi inflacyjnemu (2,5 proc.). Inflacja bazowa według analityków bankowych utrzymała się na poziomie 1,7 proc.

Czeka nas stabilizacja

Analitycy ING Banku Śląskiego spodziewają się stabilizacji inflacji na obecnym poziomie w najbliższych miesiącach. „Spodziewamy się, że w czerwcu inflacja CPI pozostanie na poziomie 2,4-2,5 proc. Wzrośnie najprawdopodobniej inflacja bazowa (np. przez wzrost cen usług telekomunikacyjnych), ale skompensuje to niższa dynamika cen paliw. Najprawdopodobniej obserwować będziemy też wyższe ceny w kategoriach związanych z wyjazdami wakacyjnymi. Uważamy, że inflacja bazowa będzie stopniowo podnosić się, a w 4 kwartale będzie oscylować w przedziale 2-2,5 proc. rok do roku. Prognozujemy, że inflacja CPI utrzyma się w przedziale 2-2,5 proc. rok do roku w drugiej połowie roku. Wzrost inflacji bazowej zrównoważą niskie ceny paliw i energii. Sądzimy też, że po wakacjach spadać będzie dynamika cen żywności” — napisali ekonomiści w komunikacie. Ekonomiści mBanku podzielają prognozę dotyczącą stabilizacji cen, zwracają przy tym uwagę na szereg czynników mikroekonomicznych.

„Prawdopodobnie ceny żywności nieznacznie uspokoją się w kolejnych miesiącach. Można także liczyć na korektę cen paliw (spadek w ślad za taniejącą ropą naftową). To właśnie te czynniki sprawią, że inflacja nie będzie solidnie przyspieszać na samej tylko inflacji bazowej. Do efektów związanych z przekładaniem się wzrostu płac na ceny usług dołączają nowe. Wygląda na to, że wojny cenowe po stronie hipermarketów powoli się kończą. Stopniowe podnoszenie cen usług telekomunikacyjnych sugeruje także, że Budżetów nowa równowaga na oligopolistycznym rynku ukształtować się musi na wyższych koszcie krańcowym. Nie będzie to dostosowanie skokowe, ale warto mieć na uwadze możliwość wystąpienia podobnych mechanizmów w innych obszarach. Na razie inflacja czerwcowa będzie zbliżona do majowej” — puentują eksperci mBanku.

Jak działa inflacja

Za każdym razem, kiedy piszemy o inflacji, pojawiają się głosy, że dane są sfałszowane, „bo przecież widać w sklepach, że okropna drożyzna”. W mediach społecznościowych istnieje wiele teorii spiskowych tłumaczących, dlaczego dane Głównego Urzędu Statystycznego nie odzwierciedlają rzeczywistości postrzeganej przez miliony Polaków. W rzeczywistości spisku nie ma, jednak widać, że warto częściej tłumaczyć społeczeństwu, dlaczego makroekonomiczny wskaźnik inflacji niekoniecznie odzwierciedla sytuację portfela każdego Polaka. Już we wrześniu 2018 r. do podobnego wniosku doszli ekonomiści mBanku, którzy wspólnie z GUS-em przygotowali szczegółowe wyjaśnienie metodologii pracy statystyków. Gdybyśmy wszyscy w kraju umówili się, że od lipca w gospodarceistnieje tylko jedno dobro, kwestia inflacji byłaby śmiesznie prosta. W takiej sytuacji statystycy notowaliby tylko jego ceny w kilku miejscach w Polsce i obserwowali ich zmiany wraz z upływem czasu. Wiadomo jednak, że prawdziwa gospodarka jest bardziej skomplikowana i występują w niej miliony ciągle zmieniających się produktów. Tym samym statystycy GUS-u fizycznie nie są w stanie obserwować zmian cen każdego z nich. W tym momencie na pomoc przychodzi Badanie Gospodarstw Domowych, podczas którego rokrocznie ok. 40 tys. gospodarstw domowych proszonych jest o podzielenie się z GUS informacjami na temat swoich codziennych zakupów.

fb545d1e-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Ekonomia na dzień dobry
Newsletter autorski Marcela Lesika
ZAPISZ MNIE
Ekonomia na dzień dobry
autor: Marcel Lesik
Wysyłany raz w tygodniu
Marcel Lesik
Autorski newsletter poświęcony światowej ekonomii: analizy, prognozy, badanie trendów i sprawdzanie faktów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Tak powstaje koszyk dóbr, których ceny są śledzone, by oszacować zmiany cen, a wskaźnik, o którym mówimy, nazywa się „wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych”. Na podstawie takiego koszyka analitycy tworzą wagi dla każdej kategorii produktów. Wagi te można znaleźć w comiesięcznych odczytach inflacji GUS, zwykle na drugiej stronie komunikatu. Od razu widać, że nie ma tu żadnego „spisku”: Polacy najwięcej wydają na żywność (ok. 25 proc.), utrzymanie mieszkania (ok. 20 proc.) oraz transport, do którego zaliczają się także paliwa (ok. 10 proc.). Dalsze miejsca zajmują rekreacja i kultura (ok. 6,5 proc.), napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe (ok. 6,4 proc.) oraz wydatki na restauracje i hotele (6,2 proc.). Uzyskane w ten sposób wagi stanowią jedną część iloczynu wykorzystywanego do szacowania inflacji. Drugą częścią iloczynu są ceny, szacowane co miesiąc na podstawie obserwacji 35 tys. punktów w całej Polsce.

Przecież widzę, że jest drożej

Oczywiście, pewnego rodzaju „słabością” z perspektywy postronnego obserwatora jest fakt, że taki przeciętny koszyk i przeciętne ceny nie oddają jego rzeczywistości. To prawda. Nie ulega wątpliwości, że każdy z nas podejmuje inne wybory konsumenckie, w zależności od swoich upodobań, zasobności portfela czy miejsca zamieszkania. Kupując odzież w modnych butikach, możemy z niedowierzaniem stwierdzić, że markowe dżinsy, do których od dawna wzdychamy, są droższe niż rok temu, mimo że szacunek GUS-u pokazuje spadek cen odzieży rok do roku o 2,1 proc. Nie oznacza to jednak, że jesteśmy wprowadzani w błąd. Oznacza to, że mając określony standard życia, aspirujemy do kupowania markowych produktów. Analitycy GUS, sprawdzając co miesiąc ceny dóbr zawartych w koszyku oszacowanym na podstawie BBGD, kierują się czymś zupełnie innym.

Starają się znaleźć produkt jak najbardziej zbliżony parametrami do tego, jaki wybierali ankietowani konsumenci. Jeśli więc bluza czy sukienka zrobiona z podobnego materiału jest dostępna po niższej cenie (co jest dość naturalne ze względu na postęp technologiczny), to właśnie ta cena trafi do statystyk, a nie produkt naszej ulubionej marki w ekskluzywnym butiku. Warto jednak pamiętać, że celem wskaźnika CPI nie jest informowanie społeczeństwa o zmianach cen poszczególnych towarów, ale informowanie ekonomistów Ministerstwa Finansów i Narodowego Banku Polskiego o tempie spadku wartości pieniądza, z którym utożsamiana jest podwyżka cen.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy