Dlaczego wybuchł Hindenburg? (GALERIA)

MPD
opublikowano: 06-05-2016, 00:00

Piękna, majestatyczna maszyna, duma i symbol potęgi niemieckiej techniki - sterowiec Hindenburg - uległ katastrofie podczas cumowania na lotnisku w Lakehurst w amerykańskim stanie New Jersey.

LZ-129 Hindenburg, był wraz z bliźniaczym LZ-130 Graf Zeppelin II, największym sterowcem na świecie. Miał długość 245 m (dla porównania Titanic - 269 m) i średnicę 41 m, zawierał 200 tys. m3 wodoru w 16 zbiornikach. Napędzały go cztery silniki diesla o mocy 1200 KM każdy. Osiągał prędkość maksymalną 135 km/h. Hindenburg był zdolny przewozić 72 pasażerów (50 w rejsie transatlantyckim) oraz 61 osób załogi. 

Wyświetl galerię [1/10]

Hindenburg nad Nowym Jorkiem, kilka godzin przed katastrofą.

Associated Press

Ten olbrzymi statek powietrzny był przystosowany konstrukcyjnie do wypełnienia helem, ale z powodu embargo narzuconego przez USA (które były jedynym wówczas na świecie producentem helu) został przerobiony na użycie wodoru, co nie stanowiło większego problemu, ponieważ Niemcy miały doświadczenie z użyciem tego gazu. Żeby zapobiec zapłonowi gazu, poszycie sterowca było wykonane z materiału, który zapobiegał wyładowaniom elektrycznym. Na pokładzie sterowca znajdowała się jednak palarnia; pomieszczenie to było stale utrzymywane pod ciśnieniem, żeby zapobiec dostaniu się do niego palnego gazu.

Kolejną zaletą zastosowania wodoru była jego niższa cena. Dzięki temu aby opuścić statek należało spuścić nieco gazu. Uniknięto dzięki temu instalowania kosztownej aparatury sprężania i rozprężania koniecznej przy helu. Atutem była też większa siła nośna (dzięki mniejszej gęstości) wodoru, co pozwoliło na zwiększenie liczby kabin pasażerskich w stosunku do prototypu.

Hindenburg próbny lot odbył w dniach 26-29 marca 1936 przelatując nad ważniejszymi miastami Niemiec, w tym nad Wrocławiem oraz dzisiejszą Iławą w Prusach. Z pokładu Hindenburga rozbrzmiewała muzyka, wygłaszano wyborcze hasła, z prowizorycznego studia radiowego odtwarzano przemówienia Adolfa Hitlera. Załoga zrzucała też na głowy mieszkańców Iławy tysiące ulotek propagandowych. Dziennik Deutsch Eylauer Tageblatt z 28 marca pisał:
"Statek przeleciał nad samym środkiem miasta niesamowicie było zobaczyć LZ-129 podczas spokojnego lotu 300 metrów nad ziemią. Niesamowite wrażenie robiła przede wszystkim potężna konstrukcja i precyzja, z jaką wykonano ten jedyny w swoim rodzaju niemiecki wynalazek. Obserwatorzy zobaczyli najpierw z oddali barwy Rzeszy Niemieckiej, dopiero później znajdujące się na kadłubie gotyckie litery Hindenburg. Wiele rąk uniesiono w górę, aparaty fotograficzne rywalizowały ze sobą o najlepsze ujęcia. Sterowiec z prawie niesłyszalnym odgłosem silnika dumnie przesuwał się w kierunku Ogrodzieńca."

Jednak najważniejszym celem sterowca było prowadzenie rejsów transatlantyckich. Jeszcze w tym samym roku statek wykonał 17 lotów przez Atlantyk, w tym 10 lotów do USA i Brazylii. Pobił również rekord w podróży przez Atlantyk, podwójnie go przekraczając w ciągu 5 dni, 19 godzin i 51 minut. Pełnił więc funkcję nie tylko transportową, ale i propagandową, sławiąc niemiecką technikę i potęgę państwa nazistowskiego. To dlatego został przez Hitlera wykorzystany do uświetnienia otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Berlinie 1. sierpnia 1936 r.

Swój żywot zakończył 6 maja 1937 roku, kiedy to miał lądować w amerykańskim Lakehurst po trzydniowym locie przez Atlantyk. Maszyna wystartowała z Frankfurtu z 97 osobami na pokładzie (36 pasażerów i 61 osób załogi). Statek nagle stanął w płomieniach, a wielu pasażerów zginęło przygniecionych konstrukcją stalową, wyskakując z gondoli transportowej lub przygniatając się wzajemnie. Katastrofę przeżył kapitan sterowca Max Pruss. Z ciężkimi oparzeniami trafił do szpitala.

Zachowała się bogata dokumentacja fotograficzna katastrofy, ponieważ lądowanie sterowca budziło zawsze duże zainteresowanie gapiów rejestrujących je kamerami i aparatami. 

Wiele powstało teorii dotyczących przyczyny katastrofy. Sugerowano sabotaż antynazistów oraz zmęczenie materiału poszycia. Pojawiła się również teoria, że sterowiec spłonął z powodu połączenia łatwopalnych substancji zastosowanych w farbie, którą zostało pomalowane poszycie. Kapitan sterowca Max Pruss, który przeżył katastrofę, uważał, że do pożaru doszło w wyniku wystrzelenia pocisku zapalającego z karabinu snajperskiego. Nigdy tego jednak nie udowodniono. 

Według teorii przedstawionej w filmie dokumentalnym "Co zniszczyło Hindenburga?" ładunek elektryczny zgromadził się na poszyciu maszyny w wyniku tarcia powietrza. Został on spotęgowany podczas burzy, przez którą przelatywał Hindenburg. Gdy maszyna lądowała, między naelektryzowanymi a nienaelektryzowanymi płatami poszycia przeskoczyła iskra, która zapoczątkowała pożar łatwopalnej powłoki.

Resztki sterowca przewieziono do Niemiec, gdzie cenne aluminium zostało wykorzystane do konstrukcji samolotów dla Luftwaffe

Katastrofa Hindenburga, w której zginęło 35 osób, choć nie była pierwszą katastrofą tego typu w dziejach, nie tylko zatrzymała, ale w zasadzie położyła kres masowemu wykorzystaniu sterowców do przewozu pasażerów w celach turystycznych.

Nieco podobne do sterowców balony zaporowe wykorzystywane były np. w formacjach przeciwlotniczych podczas II wojny światowej dla utrudnienia manewrowania samolotom wroga nad miastami.
W latach 90. koncern Zeppelin zdecydował o stworzeniu spółki Zeppelin Luftschifftechnik GmbH i powrocie do budowy sterowców (wciąż bazujących na konstrukcji ramy pomysłu hrabiego Zeppelina) - od 1997 w powietrze wzbijają się kolejne Zeppeliny NT, wykorzystywane w m. in. w Niemczech, USA i Japonii w turystyce, badaniach georadarowych, służbach celnych, meteorologii, armii i reklamie. Coraz częściej również pojawiają się spekulacje na temat wykorzystania sterowców do transportu wielkich części konstrukcyjnych na duże odległości, dzięki ich wielkim osiągom i stosunkowo niskim kosztom eksploatacji.

Wśród źródeł m.in.:
- Wikipedia;
- Michał Młotek, Tajemnice pogranicza, Kraków 2013.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MPD

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu