Jedyną wartą uwagi publikacją makroekonomiczną był odczyt inflacji
producentów w strefie euro. W kwietniu ceny rosły nieco wolniej niż przed
miesiącem - wskaźnik inflacji PPI spadł z 6,8 proc. r/r do 6,7 proc. Nie
wpłynęło to w sposób zauważalny na notowania euro względem dolara, ponieważ
ekonomiści spodziewali się zbliżonego wyniki.
Po południu za euro płacono
1,46 USD - o blisko 7 centów więcej niż dwa tygodnie temu i jednocześnie
najwięcej od początku maja, co mogłoby sugerować, że inwestorzy są coraz
spokojniejsi o europejski system bankowy, ale z drugiej strony, w okolicy
rekordów wszech czasów porusza się kurs franka wobec euro. Zatem ucieczka od
ryzyka ma w dalszym ciągu miejsce, chociaż nie przybiera ona obecnie zbyt
ekstremalnej formy. Przekonują się o tym m.in. polscy kredytobiorcy, którzy mogą
w czerwcu zapłacić za franki najwięcej w historii. W poniedziałek kurs franka
kształtował się na poziomie 3,24 PLN, a euro kosztowało 3,96 PLN.
Na rynku akcji w USA wszystkie główne indeksy zmagają się właśnie z długoterminowymi liniami trendu wzrostowego. Początek poniedziałkowej sesji na Wall Street przyniósł pogłębienie wyprzedaży z poprzedniego tygodnia i naruszenie trendu przez indeks szerokiego rynku S&P500, indeks małych spółek Russell 2000 oraz gromadzący największe spółki DJIA. W Europie ok. godz. 17 przed spadkami broniły się nieliczne indeksy z londyńskim FT-SE na czele, a większość giełdowych wskaźników traciła na wartości mniej niż 1 proc. Na GPW WIG20 spadł o ok. 0,3 proc.
Eksperci analizujący dane o greckim systemie bankowym dotarli do informacji mówiącej, że w 2011 roku Grecy wycofali z banków depozyty o wartości 13 mld EUR, a w ubiegłym roku 28 mld EUR (ok. 12 proc. ogółu).
Uwzględniając fakt, że to właśnie w greckich bankach odciętych od rynkowych źródeł finansowania zgromadzone jest ok. 60 proc. wszystkich rządowych obligacji, ich perspektywy na najbliższe miesiące rysują się w ponurych barwach. W miniony weekend na ulicach Aten przeciwko dalszym cięciom wydatków przez rząd protestowało ok. 80 tys. osób. W innych zakątkach świata mniejsze gospodarki także walczą o uniknięcie niewypłacalności, np. Białoruś otrzymała pożyczkę od Rosji, Międzynarodowy Fundusz Walutowy udzieli Egiptowi kredytu na ok. 3 mld EUR, a po wyborach w Portugalii i Peru nowe realia polityczno-gospodarcze w tych państwach również mogą niepokoić inwestorów. Indeks giełdy w Peru spadał w poniedziałek o ponad 8 proc., ponieważ nowy prezydent może, idąc za przykładem Hugo Chaveza, znacjonalizować strategiczne branże surowcowe.
KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ: Łukasz Wróbel, Noble Securities