Nawet o ponad 20 proc. taniały wczoraj akcje Arctic Paper, po tym jak spółka opublikowała wyniki za drugi kwartał. Były fatalne. Strata netto wyniosła prawie 92 mln zł, a EBITDA skurczyła się do 3,3 z 38 mln zł przed rokiem. Mimo to Maciej Marcinowski, analityk Domu Maklerskiego BZ WBK, który w lipcu wydał dla spółki rekomendację z ceną docelową 5 zł (to ponad dwa razy więcej, niż kosztują na GPW), zaleca wstrzemięźliwość.
— Gdybym miał coś gwałtownie zmieniać, tobym zawiesił rekomendację. Na razie tego nie robię. Będę się spółce przyglądać — zaznacza analityk. Specjalista zwraca uwagę, że papiernia jest w przełomowym momencie.
— Inwestycja w Arctic Paper jest bardzo ryzykowna. Jeśli sytuacja z początku roku będzie się przedłużała, to spółka może wkrótce mieć problemy. To kluczowy moment. Albo zgodnie z trendami na rynku jej sytuacja się polepszy, albo będzie tylko gorzej — mówi Maciej Marcinowski.
Zdaniem analityka, z trzech kluczowych dla spółki czynników — cen celulozy, kursu EUR/USD i cen papieru — dwa pierwsze zaczęły się zmieniać w sposób sprzyjający firmie.
— Sytuacja poprawiła się w lipcu i sierpniu. Ostatni raport dotyczy drugiego kwartału. Prawdopodobnie w trzecim kwartale wyniki będą lepsze — mówi Maciej Marcinowski.
Przyznaje jednak, że wyniki za drugi kwartał były gorsze nie tylko od rynkowego konsensu, ale również jego własnych oczekiwań, co może go skłonić do niewielkiego obniżenia ceny docelowej.