DM BZWBK: na GPW znów powórcił marazm

opublikowano: 2002-10-14 18:11

Piątkowe silne wzrosty na największych rynkach świata już po zamknięciu naszego parkietu z pewnością ucieszyły inwestorów, jednak w poniedziałek stanowiły one już historię. Pierwszoplanową rolę odgrywały nastroje na świecie w momencie rozpoczynania handlu a ponadto wydarzenia z weekendu. Z naszego krajowego podwórka nie było żadnych istotnych informacji, które mogłyby poruszyć rynkiem. Na świecie doszło jednak, jak się powszechnie podejrzewa do zamachu terrorystycznego na indonezyjskiej wyspie Bali. Istniały pewne obawy co do tego jak zareagują na to rynki finansowe, w zestawieniu z faktem że przed kilkoma dniami celem zamachu był francuski tankowiec. Rynki przyjęły te wydarzenia z pewnym niepokojem, ale generalnie dużo lepiej niż można było tego oczekiwać. Rynki europejskie były wyraźnie słabsze niż na zamknięciu tygodnia, jednak takie zachowanie można spokojnie uzasadnić ostatnimi silnymi zwyżkami. Również z naszego parkietu wyraźnie "uszła para". Otwarcie wypadło na poziomie 1088 pkt, a więc WIG20 pozostał praktycznie bez zmian w stosunku do piątkowego zamknięcia. Następnie rynek na niewielkich obrotach przeszedł na minusy. I gdy wydawało się że trudno będzie coś pozytywnego napisać po sesji nagle rynek zaczął się umacniać. Szybko osiągnęliśmy poziom otwarcia a do końca sesji WIG20 zyskał ponad 0,5 %, zamykając dzień na poziomie 1093,5 pkt. Okazało się, że relatywnie jesteśmy wciąż bardzo silnym rynkiem. Największym sygnałem, że jednak coś jest nie w porządku z tym wzrostem jest poziom obrotów. Silnie spadły, do poziomu prawie 125 mln. Poziom byłby jeszcze niższy gdyby odliczyć umówione transakcje na Sokołowie na ponad 20 mln zł.

Z punktu widzenia analizy technicznej indeks oczywiście nie zmienia swojej sytuacji, tzn. ma przed sobą opór na poziomie około 1120 pkt. Bardzo dobrze zachowywało się Pekao, Agora oraz KGHM. Najsłabszym blue chipem była TPSA.

Paweł Czupryński, DM BZ WBK