Źródłem niepewności w regionie pozostaje sprawa Rumunii. Inwestorzy zdają
sobie sprawę, iż ostatnia podwyżka podatku VAT to rozwiązanie krótkoterminowe,
nie gwarantujące trwałej naprawy finansów publicznych. Ponadto może ona odbić
się negatywnie na i tak słabej krajowej gospodarce. Nie wiadomo ponadto, jak to
źródło oszczędności oceni Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który w najbliższych
dniach podejmie decyzję o wypłacie kolejnej transzy pomocy finansowej dla
Rumunii. Początkowo decyzja ta miała być dyskutowana 30 czerwca, jednak
najprawdopodobniej MFW opóźni ten moment. Lej rumuński od wczoraj bije kolejne
rekordy słabości względem euro, a kurs EUR/RON zwyżkuje w okolice poziomu
4,4000.
Negatywnym nastrojom w regionie opiera się jednak korona czeska.
Notowania czeskiej waluty znajdują się wprawdzie pod presją deprecjacyjną, nie
powoduje ona jednak systematycznego osłabiania się korony, a raczej konsolidację
kursu EUR/CZK na wyższym poziomie. Wczoraj prezydent Czech zaakceptował P.
Necasa na stanowisku premiera, co zostało bardzo pozytywnie odebrane przez
rynki. Zwycięska partia wyborów parlamentarnych - Obywatelscy Demokraci prowadza
rozmowy koalicyjne z dwoma mniejszymi centro-prawicowymi partiami. O ile
zakończą się one sukcesem, Czechy mogą liczyć na jeden z najsilniejszych rządów
w historii, posiadający 118 miejsc w 200- osobowym parlamencie. Daje to
inwestorom nadzieję na konieczne kluczowe reformy strukturalne w Czechach, w tym
reformę finansów publicznych i służby zdrowia.
Wczorajsza sesja upłynęła pod znakiem stopniowego spadku kursu EUR/USD.
Dzisiaj zniżka ta jest kontynuowana – wartość euro względem dolara zeszła do
minimów z połowy bieżącego miesiąca, usytuowanych pod 1,2200. Tym samym wybił
się on dołem z kilkunastodniowego kanału wahań, co daje mu potencjał do większej
zniżki. Na rynku panuje obecnie niepewność odnośnie tego, jak wypadną aukcje
francuskich i hiszpańskich obligacji, które odbędą się w dalszej części
bieżącego tygodnia. Obawy tworzy również fakt, iż europejskie banki muszą
spłacić ECB 442 mld EUR do czwartku.
Niepewność wokół strefy euro jeszcze
silniej niż w przypadku EUR/USD, widoczna jest w notowaniach EUR/CHF. Kurs
drugiej z wymienionych par walutowych ustanowił dzisiaj nowe historyczne minima,
tym razem w pobliżu 1,3250. Co prawda po godzinie 9.00 obserwowaliśmy
odreagowanie ponad 1,3300, jednak obecnie jeszcze trudno ocenić, czy jest ono
efektem interwencji SNB (jest to raczej wątpliwe) oraz na ile będzie trwałe.
Umocnieniu franka względem euro służy fakt, iż szwajcarska waluta traktowana
jest jak „bezpieczna przystań”. W okresie wzrostu awersji do ryzyka na
światowych rynkach, inwestorzy chętnie lokują w nią swoje środki. Proces ten
spotęgowały ostatnie komunikaty szwajcarskiego banku centralnego. Zabrakło w nim
zapewnień, iż władze monetarne uniemożliwiać będą nadmierne umocnienie franka.
Podkreślono w nich natomiast, iż zniknęło ryzyko deflacji w Szwajcarii. Ponadto
jeden z przedstawicieli SNB stwierdził ostatnio, że umocnienie waluty nie
powinno znacząco zaszkodzić szwajcarskiemu eksportowi. Stwierdzenia te znacząco
zmniejszyły ryzyko interwencji SNB. Wydaje się jednak, że umocnienie franka w
tak szybkim tempie jak obecnie nie będzie trwało zbyt długo. Szwajcarskie władze
monetarne dużą wagę przykładają do stabilności notowań własnej waluty, dlatego
też nawet przyzwalając na jej umocnienie, nie będą dopuszczać do silnych zmian w
dłuższym terminie. Możliwa jest co najwyżej stopniowa aprecjacja. Sygnał do
wyhamowania aprecjacji franka da wejście SNB na rynek.
Joanna Pluta, Tomasz Regulski
Departament Analiz DM TMS Brokers